Resort zdrowia odpowiada posłom Koalicji Obywatelskiej. "Twarde dane świadczą o jednym"

Pałac Paca w Warszawie, siedziba Ministerstwa Zdrowia / By MM - Praca własna (Tekst oryginalny: „Self made photo”), Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1742297

  

W dyskusji o finansowaniu ochrony zdrowia trzeba opierać się na twardych danych, a nie na wyobrażeniach o nich. Dane pokazują, że w ostatnich latach jest niespotykany wcześniej wzrost nakładów na ochronę zdrowia – wskazał resort zdrowia w reakcji na apel posłów KO.

Posłowie KO zaapelowali w czwartek do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, aby doprowadził do zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia. Ostrzegali, że w przeciwnym razie czeka nas "armagedon". Już teraz – jak mówili – zamykanych jest wiele oddziałów szpitalnych.

Rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz powiedział, że pragnąłby, aby w dyskusji o finansowaniu ochrony zdrowia opierać się na twardych danych, a nie na wyobrażeniach o nich.

- Twarde dane świadczą zaś o jednym: w ostatnich latach mamy do czynienia z niespotykanym wcześniej wzrostem nakładów na ochronę zdrowia. Wystarczy powiedzieć, że między rokiem 2015 a końcem 2019 roku nakłady wzrosły o 25 mld zł

 – wskazał.

Podkreślił, że projekt budżetu na ten rok przewiduje kolejny znaczący wzrost finansowania ochrony zdrowia o 8,5 mld zł.

- Biorąc pod uwagę fakt, że ubiegłoroczne nakłady sięgnęły 5,25 proc. PKB, a w tym roku zanotujemy kolejny ich wzrost, pułap 6 proc PKB osiągniemy wcześniej niż w zakładanym 2024 r. Jak więc widać, nie dość, że realizujemy zakładany plan wzrostu nakładów, to jeszcze czynimy to z wyprzedzeniem

– zaznaczył.

Odnosząc się do kwestii zadłużenia szpitali, Andrusiewicz wskazał, że należy podkreślić dwie istotne kwestie.

- Po pierwsze: 80 proc. długu generuje jedynie 6 proc. placówek. Po drugie: relacja zobowiązań wymagalnych w stosunku do nakładów na ochronę zdrowia spadła z 3,6 proc. w 2012 do 2 proc. w 2019 r.

 – podał.

W kwestii zamykania oddziałów szpitalnych rzecznik MZ zaznaczył, że takie ruchy w placówkach służby zdrowia odbywają się co roku. "Jedne oddziały są zamykane, a w ich miejsce pojawiają się nowe. W pierwszym półroczu 2019 r. zamknięte zostały 73 oddziały, a otwarto 78. Jak więc widać, oddziałów szpitalnych przybyło" – podał.


Głos w sprawie sytuacji w służbie zdrowia zajęli na czwartkowej konferencji prasowej posłowie KO: Marta Wcisło, Marek Rząsa, Krystyna Skowrońska i Jerzy Hardie-Douglas.

Związana z Lublinem Wcisło podkreślała, że uchwalona trzy lata temu ustawa o tzw. sieci szpitali, zamiast poprawić sytuację w ochronie zdrowia, pogorszyła ją.

"Lawinowo rośnie zadłużenie szpitali – przed wejściem w życie ustawy było to około 95 proc. Dziś jest to 97 proc." – powiedziała posłanka KO. Wskazywała też na "lawinowo" zamykane szpitalne oddziały. "W mieście Lublin w czterech szpitalach planuje się tzw. reorganizację, w tym w największym, specjalistycznym szpitalu przy al. Kraśnickiej zamykane są: leczący największe i najtrudniejsze nowotwory oddział chirurgii piersi, oddziały: kardiologii, urologii, ortopedii, neurologii, lekarze są zwalniani, a pod osłoną gabinetów ordynatorzy mają przygotować listę osób do zwolnienia" – mówiła Wcisło.

Rząsa mówił z kolei o sytuacji służby zdrowia na Podkarpaciu, gdzie – według niego – "jak w soczewce" skupiają się główne problemy tego sektora. "Dzieje się tak między innymi dlatego, że od 2013 r. szpitalami wojewódzkimi zarządza urząd marszałkowski zdominowany przez PiS. Złe zarządzanie, niegospodarność – to są rzeczy, które dzieją się w podkarpackich szpitalach" – mówił poseł.

Jego zdaniem świadczą o tym raporty Najwyższej Izby Kontroli i Regionalnej Izby Obrachunkowej. Również on mówił o licznych zamykanych oddziałach szpitalnych i zwolnieniach personelu medycznego. Zwrócił się z apelem do ministra zdrowia, aby doprowadził do zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia.

"Skoro rząd stać na to, by wydać 2 mld złotych na tzw. publiczną telewizję, to chyba stać go na to, by znaleźć 2 mld na służbę zdrowia" – dowodził poseł KO.

O kłopotach finansowych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy al. Kraśnickiej w Lublinie od kilku dni informują lokalne media. W środę z pełnionej funkcji zrezygnował ordynator oddziału kardiochirurgii. Według "Dziennika Wschodniego" nie chciał uczestniczyć w zwalnianiu załogi.

W ostatnią sobotę z kolei około dwóch tysięcy pielęgniarek i położnych z wielu regionów kraju manifestowało w Rzeszowie, dając wyraz niezadowolenia z warunków pracy w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie oraz ze sposobu traktowania przedstawicieli związków zawodowych przez dyrektora placówki. Manifestujące żądały m.in. przywrócenia do pracy dwóch pielęgniarek zwolnionych przez dyrektora szpitala za działalność związkową.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Koronawirus sieje spustoszenie. W Azji widać to najbardziej: "To jest jak trzecia wojna światowa"

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

- To jest jak trzecia wojna światowa - tak jeden z pracowników apteki w Hongkongu mówi o epidemii koronawirusa. W rozmowie z "New York Times" przyznaje, że w kraju wybuchła panika, a ludzie czekali godzinami w kolejce do jego apteki, by kupić maski na twarz, środki dezynfekujące, a nawet... papier toaletowy.

- Jesteśmy zmęczeni - tak ludzie z Hongkongu najczęściej mówią o rozprzestrzenianiu się koronawirusa i konsekwencjach choroby. Tym bardziej, że ludzie wciąż pamiętają wybuch śmiercionośnej choroby SARS. Dlatego zaczęli gromadzić towary z aptek, co doprowadziło do zmniejszenia zapasów leków i wzrostu ich cen. 

Przykładowo, w Hongkongu przed nowym rokiem pudełko 50 masek na twarz kosztowało 6,50 dolarów - obecnie nawet dwa razy więcej, choć najczęściej... takiego towaru w ogóle nie ma. A może w internecie? Tu także spotka wszystkich niemiła niespodzianka. 

- Ceny rosną z każdą minutą

- przyznaje rozmówca "NYT".

Farmaceuci doradzają, by kupować zapasy tylko dla siebie, nie zbierać ich za dużo. Zachęcają też pacjentów z gorączką, by poddali się testom na obecność koronawirusa. Niestety, nie wszyscy słuchają. Być może z obawy przed wykryciem choroby? Wczoraj koronawirusa wykryto u 61 obywateli Hongkongu, jedna osoba zmarła. 

Liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa w Chinach kontynentalnych zwiększyła się dziś o 98 osób do 1.886. Bilans zakażonych w całych Chinach wzrósł do ponad 72 tys. osób. Według lekarzy chińskich ponad 8 tysięcy pacjentów jest w stanie ciężkim, a 1700 w krytycznym. Obserwacją medyczna objętych jest w prowincji Hubei 71,6 tys. mieszkańców, którzy mieli bezpośredni kontakt z chorymi. Wyleczono 6639 osób. Epidemia koronawirusa rozprzestrzeniła się też na ok. 30 krajów na całym świecie, w tym na kilka europejskich, m.in. Niemcy, Francję, Włochy, Finlandię a także na USA. Poza Chinami kontynentalnymi odnotowano dotąd pięć zgonów – w Japonii, Filipinach , Hongkongu, Tajwanie i we Francji
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: NY Times, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts