Mierzący dwa metry i ważący 130 kg Williamson, który zdaniem ekspertów ma zadatki na zawodnika wielkiego formatu, latem doznał poważnej kontuzji prawego kolana, konieczna była operacja i długa rehabilitacja. Opuścił aż 44 mecze, ale w pierwszym występie pokazał, że warto było na niego czekać. Co prawda początek miał średni, uzyskał pięć punktów w trzech pierwszych kwartach, ale w ostatniej dał próbkę nieprzeciętnych umiejętności.

Zion Williamson, który ma być nowym LeBronem Jamesem, zadebiutował w NBA

W ciągu trzech minut od wyniku 91:99 do doprowadził 108:109. Zdobył 17 punktów z rzędu dla gospodarzy, choć nie trafił też jednego z dwóch rzutów wolnych. Popisał się jednak m.in. czterema "trójkami". Jego bilans w debiucie to 22 pkt, siedem zbiórek i trzy asysty. W samej końcówce nie pojawił się już na boisku; łącznie spędził na parkiecie 18 minut. "Nie był szczęśliwy" - powiedział z uśmiechem trener Alvin Gentry, który w porozumieniu ze sztabem medycznym zdecydował się na powolne wprowadzanie Williamsona do drużyny.