Występowała u boku Pavarottiego i Carrerasa. Dziś Tresa Żylis-Gara kończy 90 lat

Jubileusz urodzin Teresy Żylis-Gary z jej udziałem zostanie uczczony w niedzielę w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej / fot. YouTube

  

Śpiewaczka Teresa Żylis-Gara (sopran) kończy w czwartek 90 lat. Przez 16 sezonów pracowała w Metropolitan Opera w Nowym Jorku, występowała z takimi sławami, jak Luciano Pavarotti, Herbert von Karajan, Jose Carreras.

Teresa Żylis-Gara urodziła się 23 stycznia 1930 r. w Landwarowie koło Wilna. Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Muzyczną w Łodzi w klasie śpiewu Olgi Olginy Mackiewicz. Jej nauczycielka uważała, że Żylis-Gara najlepiej nadaje się do śpiewania oratoriów oraz pieśni. Ponieważ w czasie studiów pracowała głównie nad tym repertuarem, po ukończeniu nauki miała problem ze znalezieniem pracy w teatrze operowym i rozważała zmianę zawodu i zajęcie się stomatologią. Jednak w wywiadzie udzielonym Polskiemu Radiu w 2012 r. mówiła, że "jest za to (śpiewanie pieśni i oratoriów) bardzo wdzięczna, bo później w pracy na scenie operowej bardzo jej się to przydawało".

W 1958 r. zaśpiewała w Operze Krakowskiej rolę Halki w dziele Stanisława Moniuszki w reżyserii Jerzego Merunowicza. Opowiadała, że nie była jeszcze wtedy całkiem gotowa na tę rolę.

Cóż mogłam zaoferować - świeży głos, niczym nieskażony o ładnej barwie i niesamowicie dużo entuzjazmu i pasji do muzyki, i do śpiewu w szczególności. To wszystko zaoferowałam publiczności krakowskiej, która mnie przyjęła bardzo życzliwie

 - mówiła.

Ja natomiast po takim przedstawieniu nie byłam w najlepszej formie wokalnej, to było ponad moje siły. Ale ta chrypka szybko mijała, następnego dnia wracało wszystko do normy i zaczynały się koncerty i próby i wszystko się zapominało - to, co mogło poprzedniego dnia sprawiać mi moment trudności

- wspominała.  

Wcześniej w 1953 r. wygrała ogólnopolski Konkurs Młodych Wokalistów w Warszawie. Jednak przełom w jej karierze nastąpił po zajęciu trzeciego miejsca na Międzynarodowym Konkursie Muzycznym w Monachium w 1960 r. Została zatrudniona w małym teatrze w Oberhausen. Wybrała go celowo, nie mogła wybrać bardziej prestiżowego, ponieważ nie znała niemieckiego i nie miała poważniejszego doświadczenia. Istotne było też, że kształcono ją na śpiewaczkę oratoryjną, więc nie miała przygotowanego operowego repertuaru. Po przeprowadzce do Niemiec, pobierała lekcje śpiewu operowego.

Kiedy zrozumiałam cały mechanizm techniki wokalnej, to mogłam sobie sama poradzić, chociaż też konsultowałam się. Na wszelki wypadek. Czy ja się nie mylę?

- opowiadała.  

Żylis-Gara wykonała partię Donny Elwiry w "Don Giovannim" Mozarta w Paryżu - została bardzo dobrze przyjęta przez publiczność oraz francuską prasę. Po tym debiucie była kilkakrotnie zapraszana na angielski Glyndebourne Festival oraz festiwal w Salzburgu, gdzie pracowała m.in. z Herbertem von Karajanem i Karlem Boehmem. Następnie przez 16 sezonów występowała w Metropolitan Opera w Nowym Jorku.

To była dla mnie wielka szkoła, olbrzymia satysfakcja artystyczna, bo w Metropolitan Opera pracowało się tak, jak sobie wyobrażałam, to znaczy bardzo profesjonalnie, tam nie było bylejakości, tam wszyscy byli specjalistami, począwszy od korepetytora po dyrygenta i reżysera itd. Wszyscy naprawdę wysokiej klasy specjaliści. Nauczyłam się naprawdę strasznie dużo

- wspominała.  

Żylis-Gara występowała m.in. w Covent Garden w Londynie, operze w San Francisco, współpracowała z teatrami operowymi w Berlinie, Hamburgu i Monachium oraz mediolańską La Scala i Wiener Staatsoper.  Występowała z najsławniejszymi wokalistami, m.in. Carlo Bergonzim, Jose Carrerasem, Fiorenzą Cossotto, Placido Domingo, Ingvarem Wixellem i Mikołajem Giaurowem.

Na platformie YouTube można posłuchać nagrania "Stabat Mater" Gioacchino Rossiniego, na którym wśród solistów są Żylis-Gara i Luciano Pavarotti.

 Żylis-Gara jest propagatorką muzyki polskiej i słowiańskiej oraz pieśni. Śpiewała m.in. utwory Karola Szymanowskiego. W 1999 r. wraz z pianistą Waldemarem Malickim wydała płytę pt. "Fryderyk Chopin, Ignacy Paderewski - Pieśni". Materiał został nagrany w 1994 r., ale z braku sponsorów ukazał się dopiero po pięciu latach od rejestracji.

Chopina i Paderewskiego wiele łączyło. To byli wielcy artyści, emigranci, którzy, jak tylko mogli, służyli Polsce

- podkreśliła wówczas podczas spotkania z dziennikarzami śpiewaczka. O Malickim mówiła, że "ma on niezwykły dar pianisty wirtuoza, który potrafi pracować ze śpiewakami, a to nie jest takie powszechne".  

Śpiewaczka nagrywała płyty dla takich wytwórni, jak m.in. EMI, Deutsche Grammophon, Harmonia Mundi, Erato, Polskie Nagrania. W uznaniu swojej działalności artystycznej otrzymała wiele nagród i wyróżnień, m.in. Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki I stopnia (1979) oraz Nagrodę Prezesa Rady Ministrów I stopnia (1979). W 2003 Senat Akademii Muzycznej we Wrocławiu przyznał jej tytuł doktora honoris causa.  Karierę pedagogiczną rozpoczęła w 1990 r. po powrocie do Europy. Pracowała w szkole Maurice'a Ravela w Saint Jean de Luz, prowadziła również kursy mistrzowskie.

Ja potrzebuję tego. Potrzebuję obcowania z muzyką wokalną, potrzebuję kontaktu z młodzieżą, ciągle licząc na to, że młodzież jest mądra i będzie próbowała jak najwięcej skorzystać z moich bogatych doświadczeń

- podkreśliła.

Dziwna rzecz... Dzisiaj, kiedy nie śpiewam już zawodowo, ciągle ten śpiew jest dla mnie najważniejszy. Dzisiaj nie śpiewam sama, ale uczę śpiewu. I nieraz wydaje mi się, tak jak ja bym śpiewała sama

 - mówiła.  

Jubileusz urodzin Teresy Żylis-Gary z jej udziałem zostanie uczczony w niedzielę w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej. Wieczór poprowadzi Wiesław Ochman. Wystąpią Marcelina Beucher, Ilona Krzywicka, Aleksandra Kubas-Kruk, Olga Pasiecznik (soprany), Urszula Kryger (mezzosopran), Tadeusz Szlenkier (tenor) oraz Marcin Bronikowski (baryton). Na fortepianie zagra Janusz Olejniczak. Solistów oraz orkiestrę TW-ON poprowadzi Grzegorz Nowak.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Szefowa kampanii Dudy: „Wyborcza” sięgnęła bruku. Stanęła po stronie damskiego boksera

Jolanta Turczynowicz-Kieryłło / twitter.com/mecenasJTK

  

"Gazeta Wyborcza" sięgnęła dzisiaj bruku; stanęła po stronie damskiego boksera przeciwko matce broniącej dziecko - napisała na Twitterze szefowa kampanii Andrzeja Dudy Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, odnosząc się do artykułu, w którym opisano, jak ugryzła w rękę mieszkańca Milanówka.

[polecam:https://niezalezna.pl/312083-szefowa-kampanii-dudy-doswiadczylam-agresji]

Szefowa kampanii ubiegającego się o reelekcję prezydenta Andrzeja Dudy, Jolanta Turczynowicz-Kieryłło podzieliła się na Twitterze dokumentami opisującymi zdarzenia z 3 listopada 2018 r. w Milanówku. Dołączyła do wpisu fotografię opinii biegłego z zakresu chirurgii ogólnej. Opinia została sporządzona jako dowód w prowadzonym przez Komisariat Policji w Milanówku dochodzeniu w sprawie "naruszenia czynności narządu ciała u Jolanty Turczynowicz-Kieryłło" przez nieznanego mężczyznę, a także nękania jej i jej rodziny przez "uporczywe zamieszczanie wpisów i zdjęć na portalu społecznościowym".

Jak wynika z opublikowanego dokumentu, 3 listopada 2018 r. Turczynowicz-Kieryłło złożyła pismo do Prokuratury Rejonowej w Grodzisku Mazowieckim, w którym opisała całe zajście. Według relacji zawartej w dokumencie, podczas spaceru "w pewnym momencie do jej syna podbiegł nieznajomy mężczyzna, który zaczął go szarpać i używać wulgaryzmów". Gdy Turczynowicz-Kieryłło próbowała bronić syna, napastnik zaczął ją dusić, "trzymając za szyję swoim przedramieniem". W wyniku "duszenia, szarpania" Turczynowicz-Kieryłło zasłabła; na miejsce przyjechało pogotowie.

"Skutki hejtu są straszne" - dodała szefowa kampanii Andrzeja Dudy.

W sobotniej "Gazecie Wyborczej znalazł się artykuł poświęcony Turczynowicz-Kieryłło.

"Mieszkaniec Milanówka twierdzi, że podczas ciszy wyborczej przed drugą turą wyborów samorządowych w 2018 r. Jolanta Turczynowicz-Kieryłło roznosiła plakaty ośmieszające jednego z kandydatów. Kiedy próbował ją zatrzymać, ugryzła go w rękę" - czytamy w artykule "GW". Incydent, do którego miało dojść, opisał w listopadzie 2018 r. portal internetowy obiektywna.pl.

Powołując się na tę relację, "Gazeta Wyborcza" podała, że w noc poprzedzającą drugą turę wyborów jeden z mieszkańców zawiadomił straż miejską, że trzy osoby (w tym kobieta z dwoma psami) kolportują ulotki ośmieszające kandydującego na burmistrza Piotra Remiszewskiego. Zgodnie z artykułem mieszkaniec zatrzymał te osoby do czasu przyjazdu straży miejskiej.

Do tego artykułu odniosła się na Twitterze sama Turczynowicz-Kieryłło.

"Gazeta Wyborcza sięgnęła dzisiaj bruku. Stanęła po stronie damskiego boksera przeciwko matce broniącej dziecko. Ukryła opinie lekarskie, że sprawca mnie dusił. Zataiła, że zaatakował nas zawodowy hejter, opisywany w mediach ogólnopolskich"

- napisała.

O sprawie w swoim weekendowym wydaniu napisał również "Super Express", przytaczając wersję szefowej kampanii Andrzeja Dudy.

"W listopadzie 2018 r., późnym wieczorem, wróciłam z pracy i wyszłam z synem, wyprowadzić nasze małe psy. Było po północy, pusto, spokojnie. Wtedy zostaliśmy zaatakowani. Jakiś mężczyzna rzucił się najpierw na mojego 15-letniego synka. Zaczął go szarpać, wmawiał nam, że mamy ulotki wyborcze i naruszamy ciszę wyborczą. Wyrwał dziecku dziurę w koszulce. Próbowałam bronić syna przed napadem, sprawca nie reagował pomimo moich wezwań, by puścił dziecko"

- czytamy.

"Aby uwolnić moje dziecko podeszłam do sprawcy, a on wówczas także mnie złapał, zaczął szarpać, dusić i wyzywać słowami wulgarnymi. Zachowywał się bardzo agresywnie, wyglądał jakby był pod wpływem środków odurzających (...) W obronie dziecka i swojej własnej, gdy nie przestawał mnie dusić, ugryzłam go w rękę, którą trzymał mnie za szyję. Baliśmy się o swoje życie" - powiedziała w rozmowie z gazetą polityk.

Podobną wersję wydarzeń szefowa kampanii Andrzeja Dudy przedstawiła w rozmowie z "GW".

Do sprawy na Twitterze odniósł się wicepremier Jarosław Gowin.

"Ciekawe, do czego jeszcze posuną się środowiska zaniepokojone tym, jak silnym wsparciem dla kampanii Andrzeja Dudy okazała się Jolanta Turczynowicz-Kieryłło. Każdy przyzwoity człowiek powinien solidaryzować się z matką rzucającą się na ratunek swojemu dziecku"

- napisał Gowin.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts