Podczas wywiadu dla TVP Info premier podkreślił, że Polska jest bardzo dobrze oceniana przez uczestników światowego forum gospodarczego. Wskazał, że jedną z polskich "recept" na sukces jest "demokratyzacja kapitalizmu", czyli wdrożenie programów prorodzinnych, społecznych. "Nasza polityka społeczna, którą zaproponowaliśmy jest uważana za coś w rodzaju wzorca, który może być kopiowany w różnych miejscach" - powiedział Morawiecki.

Premier dodał, że drugą taką "receptą" jest naprawa finansów publicznych. "Porównując rok 2020 do 2015, jakieś 20 mld dol. więcej pozyskujemy, które wcześniej przeciekały jak przez durszlak. W VAT, CIT" - ocenił.

Zaznaczył też, że podczas paneli, w których uczestniczy w szwajcarskim Davos namawia (...) "premierów, ministrów, prezydentów do tego, żeby zajęli się rajami podatkowymi i luką vatowską na poziomie europejskim".

Powołując się na raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego, wskazał, że roczne straty z powodu wypływów z podatków VAT, PIT i CIT na poziomie europejskim to 170 mld euro.

"To pokazuje, jak wielka praca przed nami na poziomie europejskim, ale jednocześnie pokazuje, jak wielki sukces my odnieśliśmy w tym właśnie obszarze" - dodał premier.

Szef rządu podkreślił, że walka z luką podatkową jest jego przesłaniem dla przedsiębiorców i polityków w Davos, również dla polityków w Brukseli.

Mówił też o swojej wizycie w Japonii i zapowiedziach tamtejszych przedsiębiorców, którzy chcą zainwestować w Polsce dodatkowo 5-7 mld zł. Wskazał, że "kilka godzin temu" miał spotkanie z prezesem firmy biofarmaceutycznej AstraZeneca, Leif’em Johansson’em, który zobowiązał się do zainwestowania w Polsce 1,5 mld zł. "To jest ogromna suma i to w taki obszar, na którym nam najbardziej zależy: to jest badania i rozwój, wdrażania, tam gdzie ludzie mogą jak najwięcej zarabiać" - powiedział.

Pytany o to, dlaczego inwestorzy wybierają Polskę jako miejsce lokowania swoich przedsięwzięć, premier wskazał, że jest to m.in. efekt rozwiązań promujących innowacyjną gospodarkę. Dodał, że decyzja AstraZenec jest "konsekwencją mojego spotkania w Sztokholmie z nim (Leif’em Johansson’em) kilka miesięcy temu, gdzie przedstawiłem mechanizm jak to (w Polsce) działa, jaką mamy znakomitą wykształconą kadrę sektora farmaceutycznego i to zaprocentowało".

Pytany o to, jak zamierza realizować cele ekologiczne i klimatyczne, szef polskiego rządu zaapelował: "nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy w jakimś ogonie, jeśli chodzi o różnego rodzaju działania ograniczające emisję". Zwrócił uwagę, że według protokołu w Kioto (traktat międzynarodowy uzupełniający Ramową Konwencję Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu) byliśmy zobowiązani do zmniejszenia emisji o 6 proc, a zmniejszyliśmy ją o 30 proc., co - jak zaznaczył - wiązało się z gigantycznym wysiłkiem i wzrostem bezrobocia.

"Nie chcę powtarzać tego bezrobocia w Polsce, dlatego walczę o nasz przemysł, o nasze miejsca pracy" - podkreślił. Premier przypomniał, że w grudniu ub.r., podczas Rady Europejskiej, polska delegacja pod jego przewodnictwem "wywalczyła" dla Polski derogacje, czyli - jak wyjaśnił - "osobną ścieżkę dojścia do neutralności klimatycznej. Dodał, że spotkało się to z ogromnym zrozumieniem, a także z uznaniem.

Zaznaczył, że Polska otrzyma "największą pulę środków z tego funduszu na realizację różnego rodzaju działań energetycznych". Mówił też, że "da się wytłumaczyć naszym partnerom we Francji, w Niemczech, że jesteśmy bardziej od innych zależni od węgla".

"Prowadzimy działania w takim tempie, jak możemy, żeby one były w jak najlepszym interesie dla polskiego społeczeństwa i polskiej gospodarki" - podkreślił.

Wskazał, że obecnie w celu poprawy jakości powietrza realizowany jest m.in. program "Czyste powietrze". Mówił też o programie "Mój prąd". "W ciągu kilku lat na co najmniej 10 proc. polskich domów będą panele fotowoltaiczne, a więc oszczędności, a więc energetyka prokonsumencka" - powiedział. Szef rządu wskazał też na inwestycje "w farmy wiatraków", żeby - jak zaznaczył - "produkować jak najwięcej czystej energii".