Polska opozycja kwestionuje zasadność decyzji prezydenta Andrzeja Dudy, który nie pojedzie na jutrzejsze Światowe Forum Holokaustu w Jerozolimie. Decyzja głowy państwa zapadła po tym, gdy konsekwentnie organizatorzy nie wyrażali zgody na zabranie głosu przez polskiego prezydenta w trakcie uroczystości. Przemawiać będzie tam za to Władimir Putin, prezydent Rosji, który w ostatnim czasie niezwykle agresywnie kłamliwymi tezami zaatakował Polaków, zarzucając m.in. antysemityzm.

Odmowną decyzję prezydenta Dudy chwali wiele mediów oraz środowisk na całym świecie, także w USA czy Izraelu. Opozycja nad Wisłą pozostaje jednak nieprzejednana w krytycznej ocenie głowy państwa, na czele z kandydatką na prezydenta, Małgorzatą Kidawą-Błońską.

- To, że przez lata jesteśmy z boku głównego stołu polityki zagranicznej, powoduje, że Rosja z większą śmiałością buduje swoją narrację. Musimy dać temu silny odpór. Tak, poleciałabym do Jerozolimy. Nawet gdybym oficjalnie nie miała głosu, to zawsze można rozmawiać z ludźmi czy dziennikarzami. Będąc tam, można dawać świadectwo

- mówiła niedawno w Polsat News Kidawa-Błońska. Polityk PO wyrażała również ubolewanie nad tym, że Andrzeja Dudy nie będzie w siedzibie Jad Waszem podczas jutrzejszych uroczystości. Podobnego zdania jest wielu innych polityków opozycji, m.in. prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski.

W rozmowie z portalem tvp.info Ryszard Czarnecki, eurodeputowany PiS, określił postawę Kidawy-Błońskiej jako "skrajną naiwność", a wydarzenie w Jerozolimie nazwał "ustawką robioną przy pomocy rosyjskiego oligarchy, który chciał kiedyś przejąć polskie Azoty".

Politycy przypominają również, że wypowiedzi Małgorzaty Kidawy-Błońskiej są o tyle istotne w tym kontekście, że urząd, o który się stara, jest uprawniony do prowadzenia polityki zagranicznej Polski.

- Jeżeli kandydatka na prezydenta, pewnie bez złej woli, ale w sposób skrajnie bezmyślny chce się wpisywać w rosyjską narrację, tylko można ręce załamać. Ona w ogóle nie rozumie polityki zagranicznej, nie czuje bluesa, jeśli chodzi o politykę międzynarodową. To przerażające. Przecież prezydent państwa ma kompetencje w tym zakresie

- mówił tvp.info Czarnecki.