Szwed zwrócił uwagę, że ubruttowienie emerytur miało miejsce w 1992 roku.

- Kto w 1992 r. sprawował rządy, a w 1991 r. dokładnie, bo wtedy to było przyjmowane? Kto był ministrem finansów? Leszek Balcerowicz

 – powiedział.

Wiceminister przypomniał, że w 2015 r. najniższa emerytura wynosiła 880,45 zł, a od marca 2020 r. będzie to 1200 zł.

- Wzrost najniższej emerytury prawie o 37 proc.

 – podkreślił.

- Przypomnieć państwu, jaka była waloryzacja w 2015 r. i 2016 r.? Najniższa? 2 zł

 – powiedział. Zwrócił uwagę, że w tym roku emerytury i renty wzrosną o co najmniej 70 zł brutto.

- Łączne środki, które przeznaczymy w 2020 r. na waloryzację emerytur i rent to 9,1 mld zł. Do tego trzynasta emerytura, która będzie dotyczyła wszystkich uprawnionych emerytów i rencistów, czyli 9,8 mln uprawnionych. Najniższa emerytura, jaką podnieśliśmy z 1100 zł do 1200 zł. I to koszt łączny 11,7 mld zł. Czyli łączne środki, które będą w tym roku przeznaczone na wsparcie dla emerytów w tym zakresie, czyli trzynasta emerytura, waloryzacja, to jest prawie 22 mld zł

 – powiedział.

Przypomniał też m.in. o wprowadzeniu świadczenia uzupełniającego dla kobiet, które wychowały co najmniej czworo dzieci.

Zwracał uwagę, że na likwidacji opodatkowania emerytur najwięcej zyskałyby osoby pobierające wyższe świadczenia. Wyliczył, że otrzymujący emeryturę w wysokości 1200 zł brutto zyskaliby 175 zł. Z kolei osoby z emeryturą 5000 zł brutto zyskałyby 868 zł.

- Ten projekt nie jest sprawiedliwy społecznie i w takim kształcie, jaki jest zaprezentowany, trudny jest do zaakceptowania

 – powiedział. Jednocześnie zaznaczył, że jest to projekt obywatelski i zadeklarował pracę nad nim w komisji.