Do tragedii doszło wczesnym popołudniem 31 lipca 2018 r. przy ul. Hetmańskiej, koło centrum handlowego w Białymstoku. To ruchliwy punkt miasta, przejście dla pieszych znajduje się ok. 200 m od skrzyżowania, w kierunku którego jechał 22-latek kierujący fiatem pandą.

Prokuratura oskarżyła go o to, że umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, w ten sposób, że zbliżając się do oznakowanego przejścia dla pieszych nie zachował szczególnej ostrożności, nie dostosował prędkości jazdy oraz nieuważnie obserwował tor jazdy, nie dostrzegł przechodzącej przez przejście dla pieszych starszej kobiety. Potrącił ją, nieumyślnie powodując u niej śmiertelne obrażenia.

Kierowca przyznał się do spowodowania wypadku. Jak wyjaśniał w śledztwie, jechał przez miasto w kierunku Augustowa. Na ul. Hetmańskiej, przed przejściem, na którym doprowadził do śmiertelnego potrącenia, jechał lewym pasem, prawym pasem poruszał się motocyklista. Kierowca wyjaśniał, że spojrzał w lewą stronę i nie widział żadnych osób pieszych, a z prawej strony - jak twierdzi - pełne pole widzenia zasłonić mu miał motocyklista.

Według opisu oskarżonego, mężczyzna na motorze "odbił" w prawą stronę, omijając kobietę, która szła po pasach w kierunku centrum handlowego. Dodał, że kobieta, uciekając przed motocyklem przyspieszyła, zaczęła biec i wtedy wpadła pod koła jego samochodu, mimo że próbował hamować. Twierdził też, że jechał z prędkością ok. 80 km/h. Wyraził żal z powodu tragedii. Już w miejscu wypadku policja zatrzymała mu prawo jazdy.

Prokuratura chciała dwóch lat więzienia i zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych przez okres 10 lat. Obrona wnosiła o warunkowe zawieszenie wykonania kary.

Sąd nie dostrzegł w tej sprawie, żadnych okoliczności, które uznałby za zasadne, aby orzec wobec oskarżonego karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania

- uzasadniała we wtorek wyrok sędzia Barbara Paszkowska.

W ocenie sądu, z zebranych dowodów wynika, że oskarżony jest winny spowodowania wypadku.

Jego nieuważna, nieostrożna jazda z przekroczeniem dozwolonej na tym odcinku prędkości o co najmniej 20 km/h doprowadziła do tego, że nie był w stanie zareagować w sposób skuteczny przed przejściem dla pieszych, po którym poruszała się pokrzywdzona

- mówiła Paszkowska. Dodała, że kierowca jest zobowiązany do przestrzegania przepisów i bycia ostrożnym, a szczególnie w warunkach miejskich, zwłaszcza przed przejściem dla pieszych, aby w razie potrzeby móc zatrzymać pojazd w sposób bezpieczny. To - jak mówiła sędzia - nie udało się oskarżonemu.

Sędzia mówiła, że przy wymiarze kary sąd kierował się, by była ona lekcją i nauczką dla oskarżonego na przyszłość.

Najważniejsze w tego rodzaju sytuacjach jest przede wszystkim edukowanie kierowców, uświadomienie w sposób nie budzący wątpliwości, że należy przestrzegać zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, aby uniknąć takich sytuacji na drodze (...). I to nie surowe karanie, zmiany przepisów, tylko przede wszystkim czynienie wysiłków przez odpowiednie instytucje, organy, żeby ta edukacja i uświadomienie kierowcom, że to jest istotne, jest ważne i to zapewni bezpieczeństwo tak na polskich drogach jak i pieszym na przejściach dla pieszych czy w każdej innej sytuacji

- uzasadniła sędzia Paszkowska.

Sąd zdecydował też o zapłacie przez oskarżonego zadośćuczynienia, mimo - jak mówiła sędzia - braku wniosku ze strony pokrzywdzonego.