Na początku rozmowy nie obyło się bez recenzji prowadzonej przez obecny rząd polityki zagranicznej. „Problem z kolegami z PiS-u jest taki, że ich koncepcja suwerenności musi doprowadzić do polexitu. Oni uważają, że suwerenność to jest zawrzeć traktat, po czym móc go bezkarnie łamać” - przekonywał Sikorski.

Odnosząc się do trwającej reformy sądownictwa, żalił się na wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy. „Nie wypada byłemu europosłowi, doktorowi prawa szczuć na Unię Europejską, do której przecież przystąpiliśmy dobrowolnie. Która mówi nam tylko jedną, prostą rzecz: przestrzegajcie własnej konstytucji i dobrowolnie przyjętych traktatów” - mówił Sikorski.

Unia Europejska i inne instytucje tylko nam zwracają uwagę - „chłopaki umawialiśmy się na coś, porozmawiajmy, jak rozwiązać wasz problem”. Problem jest nie tylko polski, problem jest ogólnoeuropejski

- dodał.

„Winni są tego wstydu, jaki mamy w Europie nie ci, którzy mówią o łamaniu konstytucji, tylko ci, którzy ją łamią” - mówił dalej szef polskiej dyplomacji w rządzie Donalda Tuska.

Niespodziewanie red. Olejnik przypomniała podsłuchane rozmowy Sikorskiego z restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Europoseł natychmiast przystąpił do ofensywy.

Parę miesięcy temu chyba w waszej stacji urzędnik w toalecie żeńskiej zamontował kamery i został za to zatrzymany przez policję. To jest ekwiwalent, tak jakby pani puszczała obraz z tej kamery

- stwierdził Sikorski.

„Przepraszam bardzo, te taśmy ujrzały światło dzienne. Nie będziemy udawać, że czegoś…”  próbowała przebić się Olejnik. Sikorski ponownie przerwał, dopytując dlaczego dziennikarka "nie puści tej taśmy z toalety żeńskiej". „Tu produkt przestępstwa i tam produkt przestępstwa” - ocenił. 

Robi pani to znowu to samo co kiedyś, tzn. pomaga pani przestępcom. Ja byłem ofiarą przestępstwa w tej sprawie. I przestępca siedzi, a ja nie siedzę

- skwitował polityk.