Firma Asseco dostała kontrakt bez przetargu i w trybie niejawnym. Sposób jego przyznania oraz koszt inwestycji krytykowali politycy opozycji, eksperci, a także sam Babisz. 

Nie można w ten sposób rozporządzać środkami podatników i urzędnicy nie mogą robić, co chcą, podczas gdy obowiązuje ich ustawa o służbie państwowej” – podkreślił szef rządu, wyjaśniając przyczyny dymisji Kremlika. 

Ministerstwem transportu ma odtąd kierować wicepremier i minister przemysłu i handlu Karel Havliczek. Nie ma to być rozwiązanie tymczasowe, ale zmiana na stałe, na którą zgodził się prezydent Milosz Zeman. 

Babisz krytykował nie tylko sposób podjęcia decyzji o rozstrzygnięciu przetargu, ale również brak wcześniejszej informacji o planowanych rozwiązaniach. „Rozmawiałem z panem ministrem, który uważa, że nie popełnił błędu. Jest pracowity, ale, krótko mówiąc, nie poradził sobie z tym projektem” – ocenił premier. Jego zdaniem ewentualną dymisję powinni rozważyć wiceminister transportu Tomasz Czoczek oraz dyrektor Państwowego Funduszu Infrastruktury Drogowej (SFDI) Zbyniek Horzelica. 

Zdaniem premiera zamówienie dla Asseco powinno zostać unieważnione lub znacząco ograniczone. O stanowisku szefa rządu poinformował w poniedziałek po spotkaniu z Babiszem informatyk i przedsiębiorca Tomasz Vondraczek, który w internecie apelował do programistów o stworzenie systemu sprzedaży elektronicznych winiet. Zamiar uczestniczenia w tak zwanym hackathonie zgłosiło kilkaset osób. Po zakończeniu prac gotowy i działający system uczestnicy chcą bezpłatnie przekazać państwu. Po opublikowaniu apelu Vondraczek został zaproszony do siedziby rządu. 

Według niektórych ekspertów zamówienie powinno opiewać na kwotę dziesięciokrotnie niższą niż ponad 15 mln euro - napisała agencja CTK. System ma obowiązywać od stycznia 2021 roku, kiedy w Czechach dowodem opłaty za korzystanie z autostrad przestaną być papierowe winiety naklejane na szyby pojazdów. SFDI informowała, że na kwestionowaną kwotę ponad 15 mln euro składają się m.in. system sprzedaży online, telefoniczne centrum reklamacji, system kontroli tablic rejestracyjnych, który ma otrzymać policja, oraz system tradycyjnego wnoszenia opłat, np. na stacji benzynowej. 

W komentarzach media zwracają uwagę, że treść umowy ma charakter niejawny. Ma to wynikać z faktu, że w systemie rozpoznawania numerów rejestracyjnych pojawią się dane samochodów wykorzystywanych przez służby specjalne.