Jak pisał redaktor Piotr Lisiewicz, marszałek Grodzki bez koperty jest jak Wałęsa bez kuponów totolotka, Kwaśniewski bez flaszki albo Tusk bez Angeli Merkel. Stąd akcja „Koperta dla Grodzkiego”, na którą chętnie odpowiedzieli czytelnicy "Gazety Polskiej" zarzucając kancelarię Senatu listami do marszałka.

Coraz więcej byłych pacjentów Tomasza Grodzkiego wysuwa oskarżenia, że wręczali mu pieniądze za leczenie w państwowym szpitalu. Choć w aferze kopertowej nadal pojawiają się nowi świadkowie i zeznania, marszałek bagatelizuje sprawę. Twierdzi nawet, że ktoś chce jego śmierci.

To wszystko podła gra, bardzo niebezpieczna. Obliczona na to, że może mi jakieś naczynie w głowie pęknie albo serce się zatrzyma czy coś takiego

- stwierdził w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Tym razem jednak Grodzki na antenie Radia Zet wypowiedział słowa, które dodatkowo oburzyły opinię publiczną, a w sieci zawrzało.

Wdzięczność można wyrazić słownie, listem, wpisem na Facebooku i nie ma potrzeby żadnych kwiatów, bombonierek czy marnej jakości koniaków, nie mówiąc już o pieniądzach, bo to nie wchodzi w rachubę

– powiedział.

Internauci zareagowali: