Jak dodał, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przekazał mu informację, że jako Prokurator Generalny podjął czynności z urzędu polecając prokuraturze przebadać tę sprawę.

Chodzi o sprawę prof. Ewy Budzyńskiej z Uniwersytetu Śląskiego, wobec której postępowanie dyscyplinarne, w związku z reakcją części studentów wobec jej wypowiedzi na wykładach, wszczął rzecznik dyscyplinarny uczelni. Rzecznik - jak mówił w poniedziałek Woś - przyznał, że wypowiedzi wykładowczyni były zgodne z aktualną wiedzą naukową, wniósł jednak o ukaranie jej naganą.

W sprawie zabrał już głos wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, który w sobotę zapowiedział, że na początku tygodnia przedstawi projekt ustawy chroniącej wolność słowa i badań na polskich uczelniach.

W poniedziałek minister Woś zapowiedział natomiast utworzenie zespołu parlamentarnego, który – jak mówił – będzie współpracował przy tej ustawie, a także "każdorazowo angażował się w takie przypadki, jeżeli gdziekolwiek w Polsce znowu będziemy mieli do czynienia z przypadkiem cenzury na uczelni, cenzury nauki".

Woś przekazał również, że jedna z działaczek Solidarnej Polski z woj. śląskiego złożyła w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach zawiadomienie "w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa w ramach postępowania dyscyplinarnego".

"Obok tego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa prokurator generalny Zbigniew Ziobro podjął działania z urzędu, ponieważ jeżeli dzisiaj zgodzimy się na to, że będziemy przymykać na tego typu akty cenzury, tego typu poddawanie się dyktatom zideologizowanych grupek, doprowadzimy do tego, z czym mamy do czynienia na Zachodzie, gdy np. w Szwecji zamyka się osoby, które głoszą niepoprawne politycznie poglądy na temat homoseksualizmu"

- ocenił.

"Absolutnie polskie uczelnie to nie jest miejsce na poprawność polityczną. Polskie uczelnie to miejsce na naukę, na stawianie spraw zgodnie z aktualnym stanem wiedzy" - dodał minister - członek Rady Ministrów.

Jak relacjonował, prof. Ewa Budzyńska prowadziła na Uniwersytecie Śląskim wykłady o rodzinie, przedstawiając poglądy związane z tradycyjnym modelem rodziny i małżeństwem jako związkiem kobiety i mężczyzny. Prezentowała także szereg badań związanych z rodziną i sposobem jej funkcjonowania.

"Pani profesor w ramach swoich wykładów została oskarżona przez grupkę radykalnych studentów związanych z ideologią LBGT o głoszenie poglądów anti-choice, niezgodnych z aktualnym stanem wiedzy i nauki, o antysemityzm, o homofobię"

- wymieniał minister.

"Zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne na Uniwersytecie Śląskim i w ramach tego postępowania rzecznik dyscyplinarny uznał, że pani profesor przedstawia poglądy zgodne z aktualnym stany wiedzy, a mimo to zdecydował się złożyć wniosek do komisji dyscyplinarnej o ukaranie pani profesor naganą w związku z tą skargą studentów"

- wskazał Woś.

Wniosek rzecznika dyscyplinarnego określił jako skandaliczny. „Pan profesor (rzecznik dyscyplinarny, prof. Wojciech Popiołek – PAP) stwierdza w nim, że pani profesor głosi poglądy zgodne z aktualnym stanem wiedzy, natomiast jednocześnie wskazuje na prewencję ogólną – czyli chce przestraszyć pozostałą część uniwersytetu. W ramach uzasadnienia odnosi się m.in. do ideologii gender – i na to zgody być nie może” - dodał minister.