Dzieciom trzeba jak najwcześniej wpajać zdrowe nawyki żywieniowe

zdjęcie ilustracyjne / Jill Wellington, pixabay

  

Edukacja żywieniowo-kulinarna to jeden z najlepszych kierunków działań, który może mieć realny wpływ na zmianę nawyków żywieniowych młodych pokoleń. Apeluje więc do rodziców, by dbali o jak najwyższą jakość posiłków dla swoich pociech, bo jeśli oni sami nie będą przestrzegać zasad zdrowego odżywiania, to za ich przykładem pójdą również ich dzieci. Jego zdaniem potrzebna jest również instytucja, która będzie nadzorować żywienie w szkołach i przedszkolach. 

Rodzice powinni nie tylko przyrządzać dla swoich pociech zdrowe dania, lecz także dawać im przykład własnym stylem odżywiania. Dzieci nie nabiorą bowiem dobrych nawyków żywieniowych bez pomocy osób dorosłych. Warto więc przekonywać je do zalet smacznego, ale przede wszystkim zdrowego i wartościowego jadłospisu. Konsumenci natomiast często mylnie kojarzą zdrową żywność z wysoką ceną i dlatego po nią nie sięgają.

Należy jak najwcześniej wpajać dzieciom zdrowe nawyki żywieniowe i uczyć je dokonywania świadomych wyborów podczas zakupów. Dobrym pomysłem jest na przykład wspólne przyrządzanie posiłków.

Celem Fundacji „Szkoła na Widelcu” jest edukacja w zakresie prawidłowego i świadomego żywienia oraz zachęcenie najmłodszych do gotowania. Nie ma wątpliwości, że samodzielne przygotowywanie kanapek, sałatek czy innych prostych dań może sprawić dzieciom sporo frajdy.

Jego zdaniem ułożenie odpowiedniego menu w przedszkolach i szkołach to olbrzymie wyzwanie. Część z tych placówek ma własne stołówki, niektóre natomiast korzystają z oferty firm cateringowych. Sytuacja wygląda więc bardzo różnie.

Prezes Fundacji „Szkoła na Widelcu” podkreślał, że co roku z budżetu państwa wydawane są ogromne kwoty na żywienie zbiorowe, w szkołach, przedszkolach i w szpitalach. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy te pieniądze są właściwie spożytkowane.


 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: lifestyle.newseria.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ojciec Igora Stachowiaka: liczę na Kidawę-Błońską

/ Twitter/Małgorzata Tracz

  

- Liczę, że wrócą czasy, kiedy obywatel będzie się czuł bezpiecznie; liczę na Małgorzatę Kidawę-Błońską - oświadczył na konwencji wyborczej kandydatko PO na prezydenta ojciec zmarłego cztery lata temu Igora Stachowiaka - Maciej Stachowiak.

Stachowiak przyznał, że wraz ze śmiercią syna "stracił wszystko". Dodał, że ostatnie cztery lata spędził na sali sądowej, w prokuraturze, na rozmowach z dziennikarzami i prawnikami. "Wcześniej prowadziliśmy firmę, niestety dzisiaj nie mamy już na to siły. Moja żona tę całą sytuację przypłaciła mocnym uszczerbkiem na zdrowiu" - podkreślił.

Zapowiedział, że będzie walczył o doprowadzenie sprawy śmierci syna do końca.

"To, co się wydarzyło sprawiło, że nie mogłem spać, jeść, nie mogłem dać sobie rady z własnym życiem" - mówił. "Stoję tu przed wami i chcę powiedzieć, że mój syn nie spadł z krzesła. To nie było przyczyną śmierci. Igora nie ma tu dzisiaj z nami, ale gdyby był, opowiedziałby wam o cierpieniu w torturach i bólu, które zadali mu policjanci, osoby, które mają wspierać człowieka i obywatela" - oświadczył Stachowiak.

"Igor zginął ponieważ pomylono go z kimś innym, został poddany torturom na komisariacie, jednak częściową prawdę udało się ustalić dzięki niezależnym mediom, niezależnym sądom, udało się skazać oprawców mojego syna"

- zaznaczył.

Wyraził nadzieję, że "wrócą jeszcze takie czasy, kiedy obywatel będzie się czuł bezpiecznie na ulicach naszego kraju". "Jestem tu, bo liczę na panią, pani Małgorzato" - podkreślił, zwracając się do Kidawy-Błońskiej.

Igor Stachowiak zmarł w maju 2016 r. po zatrzymaniu i przewiezieniu na komisariat policji Wrocław Stare Miasto. Według pierwszej opinii lekarzy, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. Tę samą przyczynę biegli medycy sądowi potwierdzili przed sądem. Zeznali, że Stachowiak był pod wpływem narkotyków i został kilkakrotnie rażony paralizatorem, a te czynniki w połączeniu doprowadziły do niewydolności.

W maju 2017 r. po ujawnieniu przez media nagrania z kamery paralizatora, którego funkcjonariusze użyli wobec Stachowiaka na komisariacie, ówczesny minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak odwołał komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu. Stanowiska stracili też komendant miejski i zastępca komendanta komisariatu Stare Miasto.

W czerwcu ubiegłego roku Sąd Rejonowy dla Wrocławia Śródmieścia uznał, że czterej byli policjanci - Łukasz R., Paweł G., Paweł P. i Adam W. - są winni przekroczenia uprawnień i znęcania się nad Igorem Stachowiakiem. 19 lutego br. sąd apelacyjny utrzymał kary bezwzględnego więzienia dla wszystkich czterech oskarżonych. Wyroki są prawomocne. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts