Zniszczyli mu karierę, zarzuty niepotwierdzone

/ Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

  

W wyniku kontroli przeprowadzonej w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie nie potwierdzono, aby komendant rektor korzystał z pomocy osób w niej zatrudnionych przy pisaniu monografii habilitacyjnej lub też wykorzystywał ich dorobek naukowy - wynika z raportu MSWiA.

W październiku i listopadzie 2019 roku kontrolę w Wyższej Szkole Policji (WSPol) w Szczytnie na polecenie ministra Mariusza Kamińskiego przeprowadził Departament Kontroli i Nadzoru Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Stało się to po publikacji reportażu w "Superwizjerze" TVN24. Według dziennikarzy stacji, kariera naukowa rektora WSPol insp. Marka Fałdowskiego, który od ponad dwóch lat kieruje uczelnią, budzi poważne wątpliwości. Jego pracownicy oskarżali go m.in. o plagiat w pracy habilitacyjnej i mobbing oraz złożyli doniesienia do prokuratury.

W wyniku przeprowadzonej kontroli, na podstawie zebranego materiału, w tym wyjaśnień kilkudziesięciu pracowników uczelni, nie potwierdzono, aby komendant-rektor korzystał z pomocy osób zatrudnionych w WSPol przy pisaniu monografii habilitacyjnej lub też wykorzystywał ich dorobek naukowy. Nie potwierdzono również pozostałych zarzutów przedstawionych w reportażu "Superwizjera" - podało w informacji o wynikach kontroli MSWiA. O publikacji informacji poinformował PAP rzecznik WSPol podinspektor Marcin Piotrowski.

Według ustaleń kontroli, materiał filmowy stacji TVN i zawiadomienia składane do prokuratury na komendanta rektora mogły stanowić rodzaj realizacji gróźb jednego z pracowników uczelni. We wnioskach pokontrolnych podkreślono, że w prokuraturach i w sądach toczą się sprawy dotyczące byłych pracowników uczelni, co mogło być również powodem negatywnych działań z ich strony przeciwko komendantowi rektorowi.

W listopadzie 2019 r. zakończyła się jedna ze spraw cywilnych o ochronę dóbr z pozwu WSPol przeciwko byłemu pracownikowi uczelni, w wyniku której zawarto ugodę. Pozwany, będący jedną z osób występujących w "Superwizjerze" TVN, zobowiązał się przeprosić WSPol (jako uczelnię) i jej kierownictwo za naruszenie dóbr osobistych. Pozwany stosowne przeprosiny przysłał do Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie i zamieścił je na łamach lokalnej prasy.

Według kontrolerów, odebrano wyjaśnienia od osób, które były współautorami publikacji albo potencjalnie mogły mieć wiedzę na temat działalności naukowej komendanta-rektora. Stwierdziły one, że nie były nakłaniane i nie wydawano im poleceń mających na celu dopisanie komendanta-rektora do ich publikacji. Nie potwierdzono także udziału merytorycznego innych osób w tworzeniu pytań i konstruowaniu ankiety będącej narzędziem badawczym.

W ramach kontroli stwierdzono jednak "drobne nieprawidłowości" świadczące o braku wymaganego nadzoru nad realizacją projektu badawczego i w jego prawidłowym dokumentowaniu oraz wykorzystaniu jego wyników w działalności służbowej. Kontrolerzy uznali jednak, że nie wywołało to negatywnych skutków w działalności WSPol, bo dotyczyło to badań własnych, bezkosztowych, których prawa majątkowe należały do uczelni, a nie do podmiotów zewnętrznych.

"Mimo nieprawidłowości, które miały miejsce w procesie realizacji projektu badawczego, należy zwrócić uwagę, że poza korzyściami, jakie osiągnął komendant rektor (stopień naukowy), korzyści naukowe odniosła WSPol oraz cała policja"

- wskazano w informacji o wynikach kontroli. Zespół kontrolny podkreślił też, że nie można się zgodzić z zarzutami o "upadku naukowym WSPol".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Powiązania mordercy Czeczena z Berlina z rosyjskimi służbami FSB

zdjęcie ilustracyjne / RIA Novosti archive, image #421316 / Andrey Stenin / CC-BY-SA 3.0 / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)

  

Rosjanin podejrzewany o zabójstwo w Berlinie pochodzącego z Gruzji Czeczena Zelimchana Changoszwilego odwiedzał bazy szkoleniowe Centrum Specjalnego Przeznaczenia Federalnej Służby Bezpieczeństwa (CSP FSB) – wynika ze wspólnego śledztwa mediów.

Z billingów telefonu komórkowego Rosjanina Wadima Krasikowa wynika, że przez dłuższy czas w 2019 r. przebywał on w bazach szkoleniowych CSP FSB i często kontaktował się z pracownikami pododdziału elitarnej jednostki antyterrorystycznej rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa Wympieł – ustaliły „Insider”, „Bellingcat” i „Spiegel”.

W szczególności Krasikow miał kontakty z szefem funduszu charytatywnego Wympiełu Eduardem Biendierskim, który stoi także na czele rosyjsko-irackiej rady handlowej i dysponuje prawem do ochrony rosyjskich obiektów naftowych w Iraku. Billing wykazał, że na kilka miesięcy przed zabójstwem Changoszwilego rozmowy telefoniczne między Krasikowem i Biendierskim nasiliły się.

Na przykład rozmawiali oni 3 lipca, gdy – jak stwierdzono w śledztwie – Krasikow wrócił z Briańska, gdzie wyrobił fałszywy paszport na nazwisko Wadima Sokołowa. Według niezależnej telewizji Dożdż u przypuszczalnego zabójcy Changoszwilego znaleziono paszport właśnie na to nazwisko. Mężczyźni rozmawiali też 28 lipca, po otrzymaniu przez Krasikowa dokumentów o zatrudnieniu w celu załatwienia wizy.

Biendierski powiedział „Insiderowi”, że nie zna Krasikowa, i odmówił dalszych komentarzy. W raporcie z medialnego śledztwa napisano, że w 2019 r. Krasikow 8 razy odwiedzał bazę CSP FSB w Bałaszysze w obwodzie moskiewskim, przy czym po raz ostatni 8 sierpnia – kilka dni przed odjazdem do Europy. W ciągu tego roku bywał też w bazach szkoleniowych w Bałaszysze i wiosce Awierkijewo oraz w biurze stowarzyszenia Wympieł-A i w budynku przy prospekcie Wiernadskiego 12, w którym znajduje się Narodowe Centrum Antyterrorystyczne i centrum analityczne FSB.

Changoszwili brał czynny udział w drugiej wojnie czeczeńskiej w oddziale dowódcy polowego Szamila Basajewa. Podczas rosyjskiej agresji na Gruzję w 2008 roku zorganizował oddział 200 ochotników do walki z siłami Kremla. Dwukrotnie uchodził z życiem przed zamachowcami - w 2009 i 2015 roku. Od 2017 roku starał się o azyl w Niemczech, ale jego wniosek został odrzucony. Changoszwili był uważany przez Urząd Ochrony Konstytucji (kontrwywiad) za niebezpiecznego islamistę.

Wkrótce po zastrzeleniu 24 sierpnia Changoszwilego berlińska policja zatrzymała obywatela Rosji Wadima Krasikowa. Rosyjska "Nowaja Gazieta" ustaliła, że mężczyzna brał udział w zabójstwie dwóch rosyjskich biznesmenów w Karelii i Moskwie w 2007 i 2013 roku. W 2015 roku krajowe i międzynarodowe listy gończe za nim zostały jednak wycofane. W tym samym roku dostał on paszport na nazwisko Sokołow.

Prokuratura Niemiec sądzi, że związek z zabójstwem miał rząd Rosji lub władze Czeczenii. Moskwa zaprzecza, by miała związek z zabójstwem. W grudniu 2019 r. prezydent Władimir Putin oznajmił, że Changoszwili był jednym z organizatorów zamachu terrorystycznego w moskiewskim metrze, a Rosja wielokrotnie zwracała się do Niemiec o jego wydanie.

Zabójstwo Changoszwilego wywołało konflikt dyplomatyczny między dwoma krajami. Rosyjskie MSZ uznało w grudniu za osoby niepożądane dwóch pracowników ambasady Niemiec. Wcześniej w związku z brakiem współpracy ze strony Rosji przy wyjaśnianiu sprawy zabójstwa Niemcy uznały za osoby niepożądane dwóch pracowników rosyjskiej ambasady w Berlinie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts