Ataki mediów nie powstrzymały podkomisji smoleńskiej. Prokuratura wydała ważną zgodę

Antoni Macierewicz / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Prokuratura Krajowa wydała ponowną zgodę podkomisji smoleńskiej na swobodny dostęp do samolotu TU-154, bliźniaczej maszyny do tej, która 10 kwietnia 2010 roku uległa katastrofie w Smoleńsku - ustalił portal wp.pl. "Nie jest prawdą, że w wyniku działań Podkomisji zostały zniszczone krytyczne elementy siłowe konstrukcji samolotu, powodujące trwałe i nieodwracalne zmiany" - stwierdziła sekretarz komisji. Potwierdziły się w ten sposób tezy "Gazety Polskiej", która broniła podkomisji przed kłamliwymi zarzutami ze strony portalu wpolityce.pl.

Przypomnijmy, w listopadzie ubiegłego roku informowaliśmy, że Prokuratura Krajowa włączyła samolot Tu-154M o numerze bocznym 102 do materiału dowodowego w śledztwie ws. katastrofy smoleńskiej. W konsekwencji każdorazowe zbliżenie się ekspertów do maszyny miało wymagać pozwoleń. Niektóre media, na czele z portalem wPolityce.pl, posunęły się nawet do doniesień, iż członkowie i eksperci podkomisji mieli zniszczyć samolot podczas przeprowadzanych przez siebie działań. 

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy wówczas szefa podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza.

– Artykuł portalu wPolityce.pl jest brutalnym i kłamliwym atakiem na komisję badającą tragedię smoleńską w momencie, gdy jej prace zbliżają się do finału. Podobny atak portal ten przypuścił w kwietniu 2018 r., gdy komisja przygotowywała raport techniczny

– powiedział nam Macierewicz.

Widać, że ktoś za wszelką cenę nie chce dopuścić do ujawnienia prawdy o tragedii smoleńskiej. Tym razem próbuje się uniemożliwić dokończenie badań niezbędnych do analiz NIAR (Narodowy Instytut Badań Lotniczych) w Wichita, w USA

– dodał.

Okazuje się jednak, że medialne doniesienia nie znalazły odzwierciedlenia w rzeczywistości. Prokuratura przywróciła członkom i ekspertom podkomisji dostęp do samolotu, stwierdzając, że nie doszło do zniszczeń. Informację o tym, włącznie z opublikowaniem stosownego pisma, podał dziś portal Wirtualna Polska. 

Nie jest prawdą, że w wyniku działań Podkomisji zostały zniszczone krytyczne elementy siłowe konstrukcji samolotu, powodujące trwałe i nieodwracalne zmiany (...) Prokuratura Krajowa decyzją z dnia 10 grudnia 2019 rok przywróciła członkom i ekspertom Podkomisji swobodny dostęp do samolotu TU-154 M nr boczny 102, stwierdzając, że nie zarzuciła komisji bezprawnego zniszczenia samolotu. 

- napisała Marta Palonek, sekretarz podkomisji.

Podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej została powołana w lutym 2016 roku rozporządzeniem ówczesnego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: wp.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Przez epidemię brytyjskie rolnictwo czekają trudne czasy. „Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

/ pixabay.com

  

Brytyjskie rolnictwo czekają trudne dni. Okazuje się, że przez epidemię koronawirusa nie będzie miał kto zebrać plonów. Pandemia zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę.

Zbiory warzyw i owoców w państwach Europy Zachodniej od lat opierają się na pracy robotników tymczasowych z biedniejszych państw, zarówno z UE, jak i spoza Wspólnoty. Od pewnego czasu są z tym jednak coraz większe problemy. Rozwój gospodarczy Polski i reszty państw Europy środkowo-wschodniej sprawił, że coraz mniej osób uważa pracę na zachodnich farmach za odpowiednio atrakcyjną finansowo. W Wielkiej Brytanii nałożyło się na to również zamieszanie wokół Brexitu. 

Prawdziwą tragedię spowodowała jednak epidemia Covid-19. Zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę. "Guardian" informuje, że efektem tego jest to, że do pracy na brytyjskich farmach w tym sezonie brakuje aż 90 tysięcy osób. Najgorsza sytuacja jest w przemyśle owocowym – tutaj aż 98% siły roboczej stanowią obcokrajowcy. 

Sytuacja jest poważna. Niektóre zbiory zaczynają się bowiem już za kilka tygodni. Jeżeli do tego czasu właścicielom farm nie uda się znaleźć pracowników, to plony mogą się zmarnować, co przełoży się na braki w zaopatrzeniu.

„Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

- stwierdziła Stephanie Maurel z organizacji Concordia

 „Szparagi i fasola zaczynają się za kilka tygodni, ogórki na początku kwietnia, pomidory przez cały rok"

- dodała.

Chcąc poradzić sobie z widmem braku pracowników właściciele farm usiłują rekrutować pracowników branży gastronomicznej, która z powodu koronawirusa spotkała się z falą zwolnień. Wątpliwe jednak aby to wystarczyło. Większe farmy wynajmują loty czarterowe, które mają przywieźć robotników z np. Ukrainy czy Białorusi, ale to bardzo drogie rozwiązanie, godzina lotu takiego samolotu na jedną osobę to ok. 250 funtów. Przedstawiciele organizacji zrzeszających rolników coraz częściej mówią, że w poniesieniu kosztów tych lotów powinien pomóc rząd. 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Guardian, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts