Uchwalona 20 grudnia przez Sejm nowelizacja, m.in. Prawa o ustroju sądów i ustawy o Sądzie Najwyższym, a także o sądach administracyjnych, wojskowych i prokuraturze, wprowadza odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, za działania kwestionujące skuteczność powołania sędziego oraz za działalność publiczną niedającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Ponadto nowelizacja wprowadza też zmiany w procedurze wyboru I prezesa Sądu Najwyższego. Kandydata na to stanowisko będzie mógł zgłosić każdy sędzia Sądu Najwyższego. W razie problemów z wyborem kandydatów ze względu na brak kworum w ostatecznym stopniu planowanej procedury do ważności wyboru będzie wymagana obecność 32 sędziów Sądu Najwyższego.

Nowe przepisy są krytykowane przez opozycję, Rzecznika Praw Obywatelskich i część środowiska sędziowskiego. Negatywne opinie prawne w sprawie niektórych proponowanych rozwiązań wyrazili m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich i Sąd Najwyższy.

Dziś nastąpiło przejście od słów do czynów. Po krytyce doszło do głosowania, w trakcie którego 51 senatorów opowiedziało się za odrzuceniem nowelizacji ustawy. Ustawa trafi teraz do Sejmu, który może odrzucić senatorskie weto bezwzględną większością głosów. 

Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, komentując na gorąco decyzję Senatu zauważył, że można się było takiego rozstrzygnięcia spodziewać.

- Będziemy walczyli, ażeby ustawa została przyjęta przez Sejm i jeśli Sejm przyjmie ustawę, to trafi ona bezpośrednio na biurko prezydenta.

- powiedział. 
 
Kaleta podkreślił, że w głosowaniu senackim niewiele zabrakło, aby przyjąć ustawy reformujące polskie sądownictwo, bo zabrakło zaledwie jednego głosu do remisu.

- Senat ma określoną polityczną konstrukcję i aktualną większość i podejmuje takie uchwały, jak ta polityczna większość chce. Teraz ustawa wraca do Sejmu i wydaje mi się, że tam większość jest inna i może dać czerwoną kartkę dzisiejszej uchwale Senatu

- zaznaczył.