Proces odwoławczy, podobnie jak w pierwszej instancji, odbywa się z wyłączeniem jawności.

Karapyta (który od początku zgadza się na podawanie personaliów i pokazywanie wizerunku) został w styczniu 2019 r. skazany przez Sąd Rejonowy w Przemyślu na cztery lata więzienia. Odpowiadał m.in. za gwałt i korupcję.

Po wyjściu z sali były marszałek powiedział wówczas dziennikarzom, że od niektórych zarzutów został uniewinniony. "Biorąc to pod uwagę (…) widmo 12 lat zostało zmniejszone" – podkreślił wtedy Karapyta.

12 lata to była maksymalna kara, która mu groziła.

Wtedy też zapowiedział złożenie odwołania od wyroku. Gdy je złożył powiedział, że w apelacji wnosi o uniewinnienie. "Dopóki mnie nie skażą będą walczył o uniewinnienie, bo jestem niewinny" – powiedział b. marszałek.

Z kolei prokuratura wnosi w apelacji o uznanie oskarżonego winnym w tych zarzutach, w których sąd pierwszej instancji go uniewinnił.

Wraz z nim przed przemyskim sądem stanęło jeszcze dwóch innych oskarżonych: Henryk S. - były burmistrz Ustrzyk Dolnych i Robert M. - były zastępca komendanta powiatowego policji w Jarosławiu.

Henryk S. został skazany w pierwszej instancji m.in. za wręczanie łapówek Karapycie na 1 rok i 6 miesięcy w zawieszeniu na 5 lat i grzywnę 10 tys. zł. Natomiast Robert M. został skazany za ujawnienie Karapycie tajemnicy śledztwa na grzywnę w kwocie 3 tys. zł.

Lubelska prokuratura oskarżyła byłego marszałka województwa podkarpackiego o korupcję, płatną protekcję i zgwałcenie. Postawiła mu łącznie 16 zarzutów. Najobszerniejsza część zarzutów wobec Karapyty dotyczy przestępstw urzędniczych, to znaczy płatnej protekcji i korupcji. Z części zarzutów b. marszałek województwa w pierwszej instancji został uniewinniony.

Proces byłego marszałka rozpoczął się w kwietniu 2018 r. ,po trzech latach od skierowania aktu oskarżenia, który wiosną 2015 r. trafił najpierw do Sądu Okręgowego w Rzeszowie.

Razem z nim oskarżonych zostało jeszcze osiem innych osób - sprawy sześciu zostały wyłączone do odrębnych postępowań.