W poniedziałek poznaliśmy tytuły filmów nominowanych do 92. Oscarów. W kategorii najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy – zastępującej obowiązującą dotychczas kategorię najlepszy film nieanglojęzyczny – nominację otrzymało "Boże Ciało" Jana Komasy. 

O czynnikach, które mogą przyczynić się do tego, że nominacja dla filmu Komasy zamieni się w statuetkę, a także o zasadach głosowania i przyznawania nagród przez Amerykańską Akademię Sztuki i Wiedzy Filmowej opowiedział kompozytor Jan A.P. Kaczmarek, zdobywca Oscara za muzykę do filmu "Marzyciel" i członek Akademii.

Jak podkreślił, procedura wyłaniania najlepszych produkcji jest "bardzo skomplikowana, wyrafinowana i co roku ulepszana".

"Dawniej cały proces wyłaniania najlepszego filmu nieanglojęzycznego odbywał się w kinach. W pierwszej fazie głosy można było oddawać tylko w wybranych przez Akademię kinach w Los Angeles, Nowym Jorku i Londynie. Obecnie wygląda to trochę inaczej. Najpierw powołuje się Komisję Akademii ds. Nagrody dla Filmu Obcojęzycznego, której członkami mogą być przedstawiciele wszystkich branży, jeśli wyrażą taką chęć. Oni zostają podzieleni na kilka grup. Każda z tych grup ogląda filmy zgłoszone przez lokalne komisje i oddaje głosy"

– wyjaśnił.

Owocem pierwszego głosowania Akademików jest ogłoszenie tzw. shortlisty.

"Wtedy otwiera się nowy, bardzo ciekawy etap. W tym roku po raz pierwszy członkowie Akademii na całym świecie mogli zagłosować drogą elektroniczną. Każdy, kto uprzednio zarejestrował się i zgłosił chęć wzięcia udziału w głosowaniu, dostał specjalny klucz-kod i z dowolnego miejsca na świecie mógł podłączyć się do serwera Akademii, obejrzeć wszystkie filmy – co odnotowuje komputer – a następnie oddać głos. Skutkiem tego głosowania był wybór pięciu nominowanych filmów. Teraz przed nami ostateczne głosowanie. Otworzy się 30 stycznia i potrwa do 4 lutego"

– poinformował Kaczmarek.

Po ogłoszeniu nominacji – jak mówił kompozytor - rozpoczyna się "prawdziwa walka o głosy". I zwrócił uwagę, że Oscar jest "jedyną nagrodą, która zmienia życie twórcy" i już sama nominacja to "ogromny prestiż".

"Na pewno Janek Komasa będzie otrzymywał teraz różne propozycje współpracy ze strony amerykańskich - i nie tylko – producentów. Obecność na liście produkcji ubiegających się o Oscary z jednej strony otwiera nowy, fascynujący rozdział w życiu twórców, z drugiej zaś – muszą oni zachować podwyższoną czujność i potrafić wybrać spośród tych propozycji coś dla siebie. Obserwowałem już bardzo wiele karier, które po sukcesie oscarowym kompletnie się posypały, bo artysta nie wytrzymał nerwowo i przyjął scenariusz, przekonany, że sobie poradzi. Ze słabego scenariusza nie da się zrobić dobrego filmu. W związku z tym to wszystko kończyło się rozczarowaniem. Ale Janek Komasa – mimo młodego wieku – jest bardzo dojrzałym twórcą. Ma wokół siebie grono przyjaciół, którzy doradzą mu, jak odnaleźć się w nowej sytuacji"

– podkreślił.

W ocenie kompozytora "Boże Ciało" ma szansę na Oscara.

"Film miał dobrą, starannie poprowadzoną kampanię. Zyskał u Akademików wyższe noty niż u tzw. ekspertów, spośród których wielu lokowało go w drugiej dziesiątce. Ja od początku byłem przekonany, że zdobędzie nominację. Wciąż bardzo w niego wierzę. Uważam, że ci, którzy go zobaczą, zagłosują na niego"

– dodał.

Z obserwacji Kaczmarka wynika także, że zainteresowanie Amerykanów polskim kinem jest coraz większe. "Na festiwalu Transatlantyk, który prowadzę, mieliśmy wielu gości ze Stanów Zjednoczonych, w tym także członków Akademii. To są ludzie z reguły bardzo aktywni. Reagują żywo, lubią dzielić się odczuciami. Wykazują duże zainteresowanie Polską i naszą kinematografią. Cieszę się, że tak spontanicznie stworzyła nam się baza życzliwości wokół filmu polskiego" – zaznaczył.

Laureaci 92. Oscarów zostaną ogłoszeni 9 lutego w Los Angeles.