"Corpus Christi" ma szansę na Oscara! Członek Akademii: Nie tylko dlatego, że zaczyna się na "C"

/ You Tube

  

Bardzo wierzę w film Jana Komasy. "Boże Ciało" ma szansę na Oscara nie tylko dlatego, że tytuł po angielsku zaczyna się na "C" - mówił kompozytor Jan A.P. Kaczmarek, laureat nagrody za muzykę do "Marzyciela". Opowiedział także o procesie przyznawania statuetek Amerykańskiej Akademii Filmowej.

W poniedziałek poznaliśmy tytuły filmów nominowanych do 92. Oscarów. W kategorii najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy – zastępującej obowiązującą dotychczas kategorię najlepszy film nieanglojęzyczny – nominację otrzymało "Boże Ciało" Jana Komasy. 

O czynnikach, które mogą przyczynić się do tego, że nominacja dla filmu Komasy zamieni się w statuetkę, a także o zasadach głosowania i przyznawania nagród przez Amerykańską Akademię Sztuki i Wiedzy Filmowej opowiedział kompozytor Jan A.P. Kaczmarek, zdobywca Oscara za muzykę do filmu "Marzyciel" i członek Akademii.

Jak podkreślił, procedura wyłaniania najlepszych produkcji jest "bardzo skomplikowana, wyrafinowana i co roku ulepszana".

"Dawniej cały proces wyłaniania najlepszego filmu nieanglojęzycznego odbywał się w kinach. W pierwszej fazie głosy można było oddawać tylko w wybranych przez Akademię kinach w Los Angeles, Nowym Jorku i Londynie. Obecnie wygląda to trochę inaczej. Najpierw powołuje się Komisję Akademii ds. Nagrody dla Filmu Obcojęzycznego, której członkami mogą być przedstawiciele wszystkich branży, jeśli wyrażą taką chęć. Oni zostają podzieleni na kilka grup. Każda z tych grup ogląda filmy zgłoszone przez lokalne komisje i oddaje głosy"

– wyjaśnił.

Owocem pierwszego głosowania Akademików jest ogłoszenie tzw. shortlisty.

"Wtedy otwiera się nowy, bardzo ciekawy etap. W tym roku po raz pierwszy członkowie Akademii na całym świecie mogli zagłosować drogą elektroniczną. Każdy, kto uprzednio zarejestrował się i zgłosił chęć wzięcia udziału w głosowaniu, dostał specjalny klucz-kod i z dowolnego miejsca na świecie mógł podłączyć się do serwera Akademii, obejrzeć wszystkie filmy – co odnotowuje komputer – a następnie oddać głos. Skutkiem tego głosowania był wybór pięciu nominowanych filmów. Teraz przed nami ostateczne głosowanie. Otworzy się 30 stycznia i potrwa do 4 lutego"

– poinformował Kaczmarek.

Po ogłoszeniu nominacji – jak mówił kompozytor - rozpoczyna się "prawdziwa walka o głosy". I zwrócił uwagę, że Oscar jest "jedyną nagrodą, która zmienia życie twórcy" i już sama nominacja to "ogromny prestiż".

"Na pewno Janek Komasa będzie otrzymywał teraz różne propozycje współpracy ze strony amerykańskich - i nie tylko – producentów. Obecność na liście produkcji ubiegających się o Oscary z jednej strony otwiera nowy, fascynujący rozdział w życiu twórców, z drugiej zaś – muszą oni zachować podwyższoną czujność i potrafić wybrać spośród tych propozycji coś dla siebie. Obserwowałem już bardzo wiele karier, które po sukcesie oscarowym kompletnie się posypały, bo artysta nie wytrzymał nerwowo i przyjął scenariusz, przekonany, że sobie poradzi. Ze słabego scenariusza nie da się zrobić dobrego filmu. W związku z tym to wszystko kończyło się rozczarowaniem. Ale Janek Komasa – mimo młodego wieku – jest bardzo dojrzałym twórcą. Ma wokół siebie grono przyjaciół, którzy doradzą mu, jak odnaleźć się w nowej sytuacji"

– podkreślił.

W ocenie kompozytora "Boże Ciało" ma szansę na Oscara.

"Film miał dobrą, starannie poprowadzoną kampanię. Zyskał u Akademików wyższe noty niż u tzw. ekspertów, spośród których wielu lokowało go w drugiej dziesiątce. Ja od początku byłem przekonany, że zdobędzie nominację. Wciąż bardzo w niego wierzę. Uważam, że ci, którzy go zobaczą, zagłosują na niego"

– dodał.

Z obserwacji Kaczmarka wynika także, że zainteresowanie Amerykanów polskim kinem jest coraz większe. "Na festiwalu Transatlantyk, który prowadzę, mieliśmy wielu gości ze Stanów Zjednoczonych, w tym także członków Akademii. To są ludzie z reguły bardzo aktywni. Reagują żywo, lubią dzielić się odczuciami. Wykazują duże zainteresowanie Polską i naszą kinematografią. Cieszę się, że tak spontanicznie stworzyła nam się baza życzliwości wokół filmu polskiego" – zaznaczył.

Laureaci 92. Oscarów zostaną ogłoszeni 9 lutego w Los Angeles. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Premier: dlaczego pan Putin nie wspomina o współpracy NKWD i Gestapo przeciw Polakom?

/ Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

  

Dlaczego Putin nie wspomina o spotkaniu Mołotowa z Hitlerem i Ribbentropem w Berlinie w 1940 roku, czy współpracy NKWD i Gestapo przeciwko Polakom - napisał w sobotę wieczorem premier Mateusz Morawiecki, odnosząc się do grudniowych słów prezydenta Rosji Władimira Putina na temat przyczyn wybuchu II wojny światowej.

We wpisie zamieszczonym na Facebooku premier Mateusz Morawiecki podaje przykłady, jak Sowieci uzasadniali swoje imperialne zapędy oraz kieruje w stronę Władimira Putina pytania dotyczące wydarzeń związanych z II wojną światową.

"Związek Sowiecki usprawiedliwiał wkroczenie do Polski 17 września 1939 roku, do spółki z Niemcami, dokonując faktycznego rozbioru Polski, argumentując stwierdzeniem, że państwo polskie nie istnieje i Związek Sowiecki musi bronić ludności ukraińskiej i białoruskiej"

- pisze premier.

A jak Sowieci uzasadniali wywózki Polaków w 1940 roku? Że jest to "niepewny element", a więc potrzeba ten element przesiedlić. Dlaczego natomiast pan Putin nie wspomina o współpracy NKWD i Gestapo przeciwko Polakom, o wspólnych konferencjach i spotkaniach obu tych instytucji jesienią 1939 roku?

- pyta szef polskiego rządu.

Jak dodaje:

Dlaczego pan Putin nie wspomina o spotkaniu Mołotowa z Hitlerem i Ribbentropem w Berlinie 12–13 listopada 1940 roku, podczas którego zaproponowano Sowietom wejście do Paktu Antykominternowskiego? Co odpowiedział Mołotow? "Udział Rosji w pakcie trzech mocarstw jest całkiem do przyjęcia" - taka była odpowiedź sowieckiego ministra spraw zagranicznych, udzielona 25 listopada.

"Oczywiście można zadać kolejne pytania, np. dlaczego przez kilkadziesiąt lat nie przyznawali się do ludobójstwa Polaków w Katyniu, dlaczego nie przyznają się do ludobójstwa Polaków w latach 30. XX wieku itd. itd. To są oczywiście pytania rudymentarne i aż wstyd je zadawać wobec oczywistych faktów. Oczywistych dla historii i dla nas. A dla Rosji?"

- pisze Mateusz Morawiecki.

Premier zamieścił również historyczne fotografie oraz link do wywiadu przeprowadzonego przez Instytut Pileckiego z sowietologiem prof. Markiem Kornatem na temat przyczyn wybuchu II wojny światowej.

Pod koniec grudnia 2019 r. prezydent Rosji stwierdził m.in., że przyczyną II wojny światowej był nie pakt Ribbentrop-Mołotow, lecz pakt monachijski z 1938 r. Podkreślił też wykorzystanie przez Polskę układu z Monachium do realizacji roszczeń terytorialnych wobec Zaolzia. Przekonywał m.in., że we wrześniu 1939 r. "niczego Polsce Związek Radziecki w istocie nie odbierał". 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts