Po porażkach ze Słowenią 23:26 i Szwajcarią 24:31, w ostatnim meczu pierwszej fazy grupowej polscy piłkarze ręczni musieli pokonać Szwecję różnicą przynajmniej 11 goli, aby myśleć o wyjściu z grupy. Biało-czerwoni walczyli ambitnie do końca, ale ostatecznie przegrali 26:28 i pożegnali się z mistrzostwami.

Trener Patryk Rombel pozytywnie ocenił spotkanie przeciwko Trzem Koronom. Zwłaszcza - jak przyznał po wcześniejszym meczu ze Szwajcarią - który określił, jako katastrofę:

W porównaniu z poprzednim meczem była walka i to taka walka ułożona, taka, jaką chcemy. Na każdy mecz mamy plan. Mecz ze Szwajcarią był katastrofą, nie było połowy tego, co było ze Szwecją. Udowadniamy sobie po raz kolejny, że możemy walczyć, że jesteśmy w stanie nawiązywać walkę, ale brakuje tego, żebyśmy w takim meczu urwali punkt czy odnieśli zwycięstwo.

We wtorek chcieliśmy sami sobie udowodnić, że jednak nas stać na walkę z zespołami tej klasy i dwa - wszystkim dookoła, żeby wiedzieli, że ciężko pracujemy na to, żeby wygrywać, żeby kibice mogli być z nas dumni. Pewnie, że będą na nas źli, będą mówić na nas wszystkich, ale wiemy, jaki mamy cel, do czego zmierzamy, w jakim punkcie jesteśmy i że czeka nas jeszcze dużo roboty.

Trener zwrócił uwagę, że brak w jego zespole zawodników doświadczonych:

Jesteśmy zespołem niedoświadczonym, może nie jesteśmy bardzo, bardzo młodzi, bo są tu zawodnicy 28- i 29-letni, ale oni są niestety bez doświadczenia na tym poziomie. Żałujemy, ale takie mecze jak ze Szwajcarią nam się zdarzają.

Polacy ze Szwedami przez większość spotkania toczyli wyrównaną walkę