Müller był pytany w TVN24 o to, co zrobi rząd w odpowiedzi na działania KE. "Czekamy przede wszystkim na treść tego wniosku, bo nie wiemy w jakim zakresie Komisja Europejska chciałaby to zabezpieczyć" - odpowiedział. Dopytywany, czy rząd czuje się stroną sporu, potwierdził, że rząd i większość parlamentarna czuje się stroną sporu w zakresie ustaw sądowych.

Na pytanie, czy jeśli TSUE przyjąłby wniosek KE i "zamroził" działalność Izby Dyscyplinarnej SN, to rząd czułby się w obowiązku zastosować to orzeczenie w praktyce, Müller odpowiedział:

Przedmiotem zabezpieczenia jest Izba Dyscyplinarna. To już Izba Dyscyplinarna czy Sąd Najwyższy by podejmowały decyzje co do zakresu zastosowania się.

Na uwagę, czy w tej sprawie "rząd umyłby ręce", powiedział:

To nie jest kwestia "umycia rąk", tylko należy zobaczyć, jak będzie wyglądała ostateczna decyzja TSUE. Zabezpieczenie jest tylko środkiem, który ma być okresem przejściowym do ostatecznego rozstrzygnięcia.

Rzecznik rządu odnosząc się do pytania, co się stanie, jeśli TSUE przyjmie wniosek KE, odpowiedział, że wtedy Izba Dyscyplinarna zapozna się z treścią zabezpieczenia i zdecyduje w jakim zakresie je zastosować. "Uważam, że w tej sytuacji takie zabezpieczenie jest na wyrost" - zaznaczył.

Dopytywany, czy w tej sytuacji rządzący zamierzają się spotkać z wiceszefową KE Vierą Jourovą, odpowiedział, że "rozmowy zawsze są dobrym elementem każdego dialogu, sporu, który pojawia się na poziomie Unii Europejskiej". "Z tego co wiem, pani komisarz sama deklarowała, że chce się spotkać. Nie widzę przeszkód, żeby do takiego spotkania doszło" - powiedział rzecznik pytany, czy była oferta spotkania ze strony rządu dla Jourovej.