W czasie zmiany klimatu na pożary coraz bardziej narażone będą regiony, w których zmniejsza się ilość opadów albo temperatura wyraźnie rośnie. Dochodzi do tego, że gdy woda szybciej paruje, roślinność na danym obszarze wysycha. Tym samym jest idealnym paliwem w razie pożaru.

Australia już dawniej borykał się z problemami pożarów jednak wraz ze zmianami klimatu robi się nie tylko dużo cieplej, ale i dużo suszej. Wcześniej ogień łatwiej było jednak gasić, bo nie było tak sucho. Obecnie temperatury są bardzo wysokie, a opadów od pewnego czasu nie było.Kiedy już zaczął się pożar, trudno go ugasić.

Czy wraz z globalnym ociepleniem wzrośnie ryzyko pożarów w Polsce?
Zdaniem prof. Joanny Wibig z Uniwersytetu Łódzkiego, nie ma takich prognoz.

Już obecnie, gdy latem pojawia się dłuższy okres bez opadów, istnieje poważne zagrożenie pożarowe w lasach.

- podkreśla.

Przypomina też, że wraz ze wzrostem temperatury (i parowania), pojawi się niedobór wody. Prof. Wibig podaje przykład Skierniewic, gdzie w czerwcu zabrakło wody w kranach i dodaje, że niestety, ale takimi problemami będziemy się stykali coraz częściej.

Według prognoz w Polsce nie zmieni się roczna ilość wody w opadach.

Opady te będą jednak rozłożone w czasie inaczej, niż dotychczas. Deszcz czy śnieg będą pojawiały się rzadziej, ale kiedy już będą - to bardzo intensywne. To nie jest dobra wiadomość dla gospodarki.

- komentuje prof. Wibig.

Pytana co możemy zrobić, aby zatrzymać zmiany klimatu.

Musimy popracować nad ilością gazów cieplarnianych, które wysyłamy do atmosfery. Chodzi nie tylko o ograniczenie emisji dwutlenku węgla, ale i innych gazów cieplarnianych, takich jak metan czy związki azotu. Kraje na całym świecie nie porozumiały się w tej sprawie. Również rząd australijski nie zdecydował się ograniczyć wydobycia paliw kopalnych przez największych producentów.

- mówi prof. Wibig.