W gablotach wyeksponowane zostały 73 stare księgi, pięć atlasów i 14 map.

Są w nich bardzo interesujące wizerunki ludzi zawodowo parających się piórem: pisarzy, poetów, historyków, filozofów ale też reformatorów Kościoła i uczonych: astronomów, geografów i kartografów, medyków, podróżników. 

- mówiła kuratorka wystawy Iwona Długopolska.

Jak podkreśliła, niektóre z tych portretów są "wizerunkami imaginacyjnymi" wykonanymi na podstawie dawnych ilustracji lub opisów i nie muszą być wiernym odwzorowaniem wyglądu danej osoby. Do wykonania tych przedstawień używano różnych technik graficznych: miedziorytu, drzeworytu, linorytu lub akwaforty. Podobizny pisarzy i uczonych były umieszczane w księgach na karcie tytułowej lub obok niej – najczęściej jako popiersie w owalnym medalionie, ale zdarzało się także, że autorzy dzieł byli przedstawiani przy pracy jak rzymski historyk Tacyt lub z atrybutami symbolizującymi ich profesję jak Andreas Vesalius - ojciec nowożytnej anatomii sportretowany z ręką - okazem anatomicznym, na którym widoczne są wszystkie mięśnie.

Popiersia często uzupełnianie były informacjami o osobie portretowanej: kim była, ile miała lat, czego dokonała. W niektórych dziełach zamieszczane były krótkie formy wierszowane, wysławiające zasługi autorów. Zdarzały się także bogate ilustracje o wymowie alegorycznej jak np. przedstawienie Horacego, którego adoruje Apollo trzymający wieniec laurowy.

 – powiedziała Długopolska.

Bywało, że pieśń pochwalną o sobie układali sami portretowani jak np. włoski matematyk, astronom i lekarz Girolamo Cardano. Z kolei Wolter został pokazany w dziele poświęconym królowi Francji Henrykowi IV na ilustracji, na której to on odbiera hołd. Jean Jacques Rousseau na karcie tytułowej został sportretowany w otoczeniu dobrej matki i dzieci.

Astronoma - Jana Heweliusza – można zobaczyć przy pracy, ale co było dość rzadkie w towarzystwie żony Elżbiety, która pomagała uczonemu w badaniach. W wydaniu Biblii z 1685 r. zwiedzający zobaczą reformatora Kościoła Marcina Lutra, ukazanego w całej postaci.

Na wystawie są też akcenty polskie m.in. dwa portrety Mikołaja Reja – jeden, XVI-wieczny, z księgą w ręku i wierszem sławiącym jego zasługi dla literatury polskiej, drugi, zamieszczony w dziele Łukasza Gołębiewskiego o ubiorach w Polsce. Zwiedzający być może dostrzegą pomyłkę wydawców, którzy XIX-wieczne edycje dzieł Jana Kochanowskiego opatrzyli portretem jego bratanka Piotra Kochanowskiego.

Ciekawym eksponatem jest połączenie przez Władysława Bełzę na jednej karcie dwóch portretów Adama Mickiewicza: rysunku z maski pośmiertnej i reprodukcji popiersia według rysunku Leopolda Horowitza. U dołu doklejono niewielki fragment z trumny, w której ciało poety było przewiezione z Konstantynopola do Paryża.

Mam nadzieję, że ta ekspozycja sprawi, że zwiedzający zainteresują się starą książką, dostrzegą, że jest w niej wiele informacji i w naszych czasach przekazu obrazkowego zobaczą, że ten rodzaj przekazu istnieje od zawsze.

- podkreśliła Iwona Długopolska.

Wystawa będzie prezentowana w Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego, które jest oddziałem Muzeum Narodowego, do 31 maja.