Przewodnicząca powiedziała, że na wniosek posłów PiS w czwartek rano odbędzie się posiedzenie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Zaznaczyła, że posłowie PiS "chcą rozpatrywać zmiany w prezydium komisji", choć nie dołączyli żadnego uzasadnienia. Jej zdaniem posłowie PiS wykonują "dość chaotyczne i niejasne ruchy wokół komisji".

- Z informacji medialnych wiemy, że chodzi prawdopodobnie o odwołanie mnie z stanowiska szefowej komisji. Jest to dość niezrozumiałe, dlatego że PiS od dłuższego już czasu plącze się w zeznaniach. Cały czas padają nowe pomysły na to, w jaki sposób można by uargumentować moje odwołanie. Żaden z nich nie ma pokrycia w faktach i nie daje żadnych realnych podstaw do tego, żeby taką procedurę przeprowadzić

 – podkreśliła.

Zaznaczyła też, że oczekuje konkretnych wyjaśnienia ze strony posłów PiS. Jeśli one nie padną w czwartek na posiedzeniu komisji, to – jej zdaniem – będzie to dowód na to, że nie zależy im na tym, by komisja dobrze funkcjonowała i wypracowała optymalne rozwiązania, lecz jedynie na "łupach politycznych i politycznej walce".

- Mnie zależy na czymś zupełnie innym. Zależy mi na tym, byśmy działali konstruktywnie. Byśmy pracowali na rzecz realnych rozwiązań, które pomogą polskim rodzinom. Pomogą walczyć z przemocą wobec kobiet i dzieci. Pomogą wesprzeć osoby z niepełnosprawnościami, które będą mogły żyć niezależnie od swoich rodzin i pomocy społecznej. Byśmy mogli podnosić jakość życia nam wszystkim

 – wyjaśniła dziennikarzom Biejat.

Wskazała też na kluczową – jej zdaniem – rolę komisji rodziny, bo opiniuje ona nie tylko bieżące projekty ustaw, ale ma też możliwość recenzowania działań rządu w zakresie polityki rodzinnej i społecznej.

Magdalena Biejat została wybrana na szefową komisji w listopadzie ubiegłego roku. W głosowaniu poparło ją 25 posłów, przeciw było trzech, a czterech wstrzymało się od głosu.