W sobotę debata kandydatów na szefa PO

Zdjęcie ilustracyjne / By Platforma Obywatelska RP from Polska - Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=34318012

  

W sobotę w Krakowie ma się odbyć najprawdopodobniej jedyna wspólna debata kandydatów na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Cała szóstka ma jeszcze niespełna dwa tygodnie na zdobycie poparcia u członków partii.

Z końcem stycznia upływa czteroletnia kadencja obecnego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny. Sam Schetyna postanowił jednak nie ubiegać się o reelekcję. Zarekomendował na tę funkcję obecnego wiceprzewodniczącego PO Tomasza Siemoniaka.

W sumie o funkcję szefa Platformy walczy aż sześciu kandydatów. Poza Siemoniakiem to: inny wiceprzewodniczący, a także szef klubu KO Borys Budka, europoseł Bartosz Arłukowicz, posłowie Joanna Mucha i Bartłomiej Sienkiewicz, a także senator Bogdan Zdrojewski.

Pierwsza tura wyborów przewodniczącego ma się odbyć 25 stycznia, ewentualna druga 8 lutego. Wyboru będą dokonywać wszyscy członkowie partii w swoich kołach.

Cała szóstka kandydatów ma się najprawdopodobniej tylko raz spotkać na wspólnej debacie. Ma do niej dojść w najbliższą sobotę w południe w Krakowie - wynika z informacji Polskiej Agencji Prasowej. Według Bogdana Zdrojewskiego, udział w tej debacie potwierdzili dotąd wszyscy kandydaci poza Tomaszem Siemoniakiem.

Ten ostatni prowadzi ostatnio aktywną kampanię w wewnętrznych strukturach partyjnych. W piątek był w Toruniu, gdzie spotkał się z lokalnymi strukturami PO, w sobotę w Poznaniu, a w poniedziałek w Białymstoku. W poprzedni weekend odwiedził natomiast Częstochowę.

W ten sam weekend o poparcie częstochowskich struktur ubiegał się też uchodzący powszechnie w partii za faworyta Borys Budka. Wcześniej, w piątek, wystąpił w Sejmie na konferencji prasowej razem z prawie 50 parlamentarzystami, działaczami samorządowymi i czołowymi liderami regionów. Wszyscy oni zadeklarowali dla niego poparcie.

Sobotnia debata będzie, jak słychać w PO, okazją do zaprezentowania się przede wszystkim dla tych kandydatów, którym daje się mniejsze szanse, czyli Joanny Muchy, Bartłomieja Sienkiewicza czy Bogdana Zdrojewskiego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...


Przez epidemię brytyjskie rolnictwo czekają trudne czasy. „Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

/ pixabay.com

  

Brytyjskie rolnictwo czekają trudne dni. Okazuje się, że przez epidemię koronawirusa nie będzie miał kto zebrać plonów. Pandemia zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę.

Zbiory warzyw i owoców w państwach Europy Zachodniej od lat opierają się na pracy robotników tymczasowych z biedniejszych państw, zarówno z UE, jak i spoza Wspólnoty. Od pewnego czasu są z tym jednak coraz większe problemy. Rozwój gospodarczy Polski i reszty państw Europy środkowo-wschodniej sprawił, że coraz mniej osób uważa pracę na zachodnich farmach za odpowiednio atrakcyjną finansowo. W Wielkiej Brytanii nałożyło się na to również zamieszanie wokół Brexitu. 

Prawdziwą tragedię spowodowała jednak epidemia Covid-19. Zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę. "Guardian" informuje, że efektem tego jest to, że do pracy na brytyjskich farmach w tym sezonie brakuje aż 90 tysięcy osób. Najgorsza sytuacja jest w przemyśle owocowym – tutaj aż 98% siły roboczej stanowią obcokrajowcy. 

Sytuacja jest poważna. Niektóre zbiory zaczynają się bowiem już za kilka tygodni. Jeżeli do tego czasu właścicielom farm nie uda się znaleźć pracowników, to plony mogą się zmarnować, co przełoży się na braki w zaopatrzeniu.

„Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

- stwierdziła Stephanie Maurel z organizacji Concordia

 „Szparagi i fasola zaczynają się za kilka tygodni, ogórki na początku kwietnia, pomidory przez cały rok"

- dodała.

Chcąc poradzić sobie z widmem braku pracowników właściciele farm usiłują rekrutować pracowników branży gastronomicznej, która z powodu koronawirusa spotkała się z falą zwolnień. Wątpliwe jednak aby to wystarczyło. Większe farmy wynajmują loty czarterowe, które mają przywieźć robotników z np. Ukrainy czy Białorusi, ale to bardzo drogie rozwiązanie, godzina lotu takiego samolotu na jedną osobę to ok. 250 funtów. Przedstawiciele organizacji zrzeszających rolników coraz częściej mówią, że w poniesieniu kosztów tych lotów powinien pomóc rząd. 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Guardian, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts