Według nieoficjalnych informacji Komisja Europejska będzie domagała się od Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej podjęcia odpowiednich środków wobec Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, które mają doprowadzić do zawieszenia jej działalności. Pomysłodawcami tego typu represji są europosłowie wybrani z list Koalicji Europejskiej.

Jak podaje Jacek Saruysz-Wolski, nie ma tego w agendzie na dziś – jeszcze.

Komisja Europejskiego nie ma dzisiaj w agendzie sprawy Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Jest tam takie małe słowo „jeszcze”, które zawiera w sobie możliwość wprowadzenia tego na ostatnią chwilę. Wygląda na to, że temat nie będzie dziś przez kolegium komisarzy poruszany. To nie zmienia postaci rzeczy, że straszy się Polskę możliwością interwencji Unii Europejskiej w tej sprawie. To jest kolejny krok, który ja oceniam jako czerwoną linię, ponieważ jak i poprzednio nie ma kompetencji ingerowania w wymiar sprawiedliwości Unia Europejska, Komisja Europejska, ani TSUE. Nie powinno to być w ogóle przedmiotem uch zainteresowania

– powiedział w rozmowie z Dorotą Kanią.

Europoseł PiS zaznaczył, że ewentualna interwencja UE ws. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego „byłaby akcją o charakterze ewidentnie politycznym szczególnie na tle odrzucenia wczorajszego wniosku Prawa i Sprawiedliwości o debatę w Parlamencie Europejskim nt. traktowania prawników we Francji".

Jakie było uzasadnienie odrzucenia wniosku?

"Uzasadnienie jest takie, jak wielokrotnie, nie bo nie. A dlaczego nie? Bo mają większość. Polska jest na liście ściganych, Węgry z resztą też. A Francja jest dużym krajem i Francji takich rzeczy się nie robi. Na Polsce dokonuje się takich eksperymentów, wchodzi się jej na głowę"

- mówi polityk.

Jak zaznaczył Saryusz-Wolski „toczy się swego rodzaju ‘wojna’ w formie informacyjnej między krajami UE, po to by wzmocnić swoją pozycję osłabiając konkurentów”. - Polska ma aspiracje i jest dla innych państw konkurentem – dodał.

Polska nie może się wycofywać ws. reformy sądownictwa. Poza izolowaniem Polski, jest to próba testowania jak daleko można się posunąć w uzurpowaniu sobie kompetencji, których Unia Europejska nie ma

– zaznaczył europoseł PiS.