Ustawa podnosząca wiek emerytalny do 67 lat została przyjęta podczas posiedzenia Sejmu 11 maja 2012 roku. Głosowali za nią niemal wszyscy posłowie Platformy Obywatelskiej, PSL i Ruchu Palikota. Przeciwko zagłosowali parlamentarzyści PiS, Solidarnej Polski oraz SLD.

Przyjęcie ustawy wzbudziło ogromny sprzeciw Polaków, którzy zmuszeni zostali do dłuższej pracy, wbrew swojej woli. To między innymi ta niepopularna decyzja, którą wówczas podjęła Platforma Obywatelska, doprowadziła do ich klęski wyborczej w 2015 roku. W wielu sondażach, jakie przeprowadzone były po tej decyzji, Polacy wskazywali, że nie chcą podwyższonego wieku emerytalnego.

Przywrócenie wieku emerytalnego sprzed reformy zapowiadał Andrzej Duda w kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi w 2015 roku. Słowa dotrzymał, gdyż poprzedni wiek emerytalny został szybko przywrócony, gdy do władzy doszło Prawo i Sprawiedliwość. 

W 2018 roku senator Platformy Obywatelskiej Bogdan Zdrojewski pytany, czy Platforma powinna mówić wyborcom, że jak dojdzie do władzy, to podniesie wiek emerytalny, odparł: "Tak". Okazuje się, że to nie jedyny zwolennik przedłużenia pracy Polakom. 

Podobne zdanie ma Szymon Hołownia, który ma zamiar kandydować na prezydenta w tegorocznych wyborach. Jak sam dziś przyznał, powinniśmy... pracować dłużeń, bo ma to pomóc przyszłym pokoleniom. 

Jestem zwolennikiem tezy, że jeżeli jest taka możliwość, powinniśmy pracować dłużej, w interesie przyszłych pokoleń. Chciałbym, żebyś tę decyzję podejmowali nie nad głowami, dlatego że tak nam wyszło z tabelek w excelu, tylko że była tak wypracowana, żeby jak największa większość osób mogła się co do tego zgodzić. Powinniśmy pracować dłużej. Nie ma według mnie dogmatycznego sprzeciwu przeciwko wydłużaniu wieku emerytalnego

 – mówił w rozmowie z Dominiką Wielowieyską w Poranku Radia TOK FM.