26 lipca 2019 r. około godziny 12:50 znany dziennikarz telewizyjny Kamil Durczok został zatrzymany przez policję po tym, jak na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim wziął udział w kolizji. Mężczyzna miał w 2,6 prom. alkoholu w wydychanym powietrzu.

Niedługo potem pojawiły się kolejne zarzuty pod adresem dziennikarza dotyczące podrobienia weksla i dokumentów towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na blisko 3 mln zł z sierpnia 2008 r. Prokuratura zarzuca Durczokowi oszustwo oraz przestępstwo dotyczące m.in. podrobienia papieru wartościowego, jakim jest weksel. Może za to grozić kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo kara 25 lat.

Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte w sierpniu 2019 r. z zawiadomienia poręczyciela, a także banku, który również jest pokrzywdzony. Bank zwrócił się do byłej żony dziennikarza z wezwaniem do wykupu weksla z powodu nieuiszczenia należności przez kredytobiorcę. Kobieta zaprzeczyła, że złożyła swój na wekslu podpis, kwestionując jego autentyczność.

Oświadczyła, że podpis został podrobiony, a jej nie było przy sporządzeniu tego weksla, ani nigdy go nie widziała.

Choć Durczok miesiącami milczał, wczoraj postanowił powrócić. Na swoim profilu na Twitterze napisał:

Za tym wpisem posypały się kolejne. W jednym z nich tłumaczy się alkoholizmu:

Kolejne były jednak coraz bardziej agresywne: