Wiceminister ministerstwa sprawiedliwości odnosząc się do wizyty Komisji Weneckiej w Polsce ubolewa, że Komisja nie chciała się spotkać z przedstawicielami ministerstwa w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. „Wówczas mogliśmy przedstawić sytuację prawną w zakresie tego, kto może ich zaprosić” – mówił Marcin Warchoł.

Dodał, że muzeum jest żywym symbolem braku rozliczenia sądownictwa z okresem komunizmu.

Podkreślił, że marszałek Tomasz Grodzki reprezentuje Senat, ale tylko w stosunkach wewnętrznych, nie w stosunkach międzynarodowych.

– Marszałek Senatu nie ma prawa do zapraszania Komisji Weneckiej. Dlatego ta wizyta nie ma charakteru oficjalnego i jej efekty nie mogą mieć wiążących dla nas żadnych ustaleń

– powiedział.

W sobotę spod Sądu Najwyższego w Warszawie ruszył Marsz pod hasłem „Prawo do niezawisłości, Prawo do Europy”. W proteście wzięli udział sędziowie z Polski i innych krajów Unii Europejskiej. Wydarzenie było wyrazem sprzeciwu wobec reformy sądownictwa.

Warchoł nawiązał do udziału sędziów w „marszu tóg”.

Ubolewam nad tym, że zostały złamane przepisy – przede wszystkim przepis prawa o ustroju sądów powszechnych, który jasno wskazuje, kiedy i w jakich warunkach możemy mieć do czynienia z używaniem togi. Toga nie jest własnością sędziego. Artykuł 84, paragraf 1 prawa o ustroju sądów powszechnych jasno wskazuje, że sędzia na rozprawie i na posiedzeniu używa stroju urzędowego. Strojem urzędowym jest toga, a sędziego przewodniczącego na rozprawie także łańcuch z wizerunkiem Orła. Jednoznaczne przepisy. Mamy do czynienia z używaniem cudzej rzeczy, kodeks wykroczeń, art. 127,kto samowolnie używa cudzej rzeczy ruchomej podlega karze grzywny lub nagany. Czyli sędzia, ten który powinien być wzorem uczciwości, etyki, praworządności sam łamie te przepisy. Niestety strażnik przepisów w założeniu stawia się ponad prawem. To tak jakby żołnierz, czy policjant dla celów prywatnych używał munduru czy broni. To nie są narzędzia, którymi sędzia może swobodnie dysponować, toga nie jest jego własnością i prawo jest tu jednoznacznie. Trzy przepisy zostały ewidentnie złamane: kodeks wykroczeń, ustawa o ustroju sądów powszechnych i uchwała KRS z 2009 roku

– podał Marcin Warchoł.

"Żal mi protestujących sędziów ponieważ marnują dorobek swojego życia. Tyle lat nauki i podważają autorytet swój, państwa, które reprezentują i autorytet społeczeństwa" – ocenił wiceminister.