W 2012 roku reprezentacja prowadzona przez Alojzego Świderka została zatrzymana w finale turnieju kwalifikacyjnego w Ankarze przez gospodynie, które wygrały 3:0. Pięć lat później w pojedynku o ćwierćfinał mistrzostw Europy Turczynki wyeliminowały biało-czerwone, podobnie było podczas ubiegłorocznego czempionatu Starego Kontynentu, kiedy to podopieczne Nawrockiego uległy w półfinale.

Dla trenera Polek dramatyczne starcie z Turcją w Apeldoorn w walce o igrzyska olimpijskie to był bez wątpienia jeden z najtrudniejszych meczów w trakcie pięcioletniej pracy z kadrą, a porażka okazała się bolesna. Starał się on jednak szukać pozytywnych aspektów występu w niderlandzkim turnieju:

Nie wiem, czy była najbardziej bolesną porażką z tą reprezentacją, każda taka porażka boli. Na pewno żal straconej szansy. My musimy patrzeć na ten turniej też z innej perspektywy. Wystąpiliśmy na nim tylko dlatego, że dziewczyny zagrały bardzo dobrze letni sezon - zakwalifikowaliśmy się do niego w ostatniej chwili. Każde zawody - Ligę Narodów, mistrzostwa Europy czy ten turniej, który był naszpikowany naprawdę mocnymi drużynami, zagraliśmy na super poziomie z wielkim zaangażowaniem. Wydaje mi się, że przy takich zmianach pokoleniowych, ten zespół wkrótce będzie bił doświadczeniem inne reprezentacje.

Jak dodał, póki co, tego doświadczenia jego podopiecznym wciąż brakuje, szczególnie w meczach o najwyższą stawkę w najważniejszych turniejach. Szkoleniowiec uważa, że jego reprezentacja w takim składzie ma jeszcze przed sobą kilka ładnych lat wspólnego grania.

W Niderlandach mieliśmy jeden z najmłodszych zespołów na tym turnieju i te zawodniczki mają całą przyszłość przed sobą. Magda Stysiak dopiero wchodzi do tej dorosłej siatkówki, Malwina Smarzek-Godek jest też wciąż bardzo młodą dziewczyną, grającą od dwóch lat na tym topie światowym. Mamy kilka zawodniczek na światowym poziomie z liderką Asią Wołosz na czele. Poza tym obecność na turnieju dla kilku siatkarek to jest też olbrzymi krok do przodu. Przeciwko Azerkom zagrały wszystkie zawodniczki, wykorzystały swoją szansę. Zuza Górecka często wchodziła na boisko w bardzo trudnych momentach, a to doświadczenie zostanie jej na lata.

Występ Polek w Apeldoorn był dużą zagadką po tym, jak po ME doszło do konfliktu na linii trener - zawodniczki. Za pośrednictwem mediów ujrzał on światło dzienne dwa miesiące temu. Siatkarki wytknęły selekcjonerowi m.in. braki warsztatowe - błędy w prowadzeniu zespołu czy nieudzielanie konstruktywnych wskazówek.

Nawrocki nie chciał jednak wracać do tej sytuacji.

Zapomniałem o tym wszystkim co było, ja koncentrowałem się wyłącznie na stronie sportowej. Nie ma sensu do tego wracać.