Początek pierwszego seta wskazywał, że to będzie kolejny ciężki mecz naszych siatkarek z Turczynkami. Ostatnio te drużyny spotkały się w półfinale mistrzostw Europy i wtedy biało-czerwone musiały uznać wyższość rywalek. Polki jednak po kilku akcjach zaczęły łapać odpowiedni rytm gry. Przyjemnie się oglądało podopieczne Jacka Nawrockiego, które w ekspresowym tempie zdobywały kolejne punkty. Dobra zagrywka, szczelny blok i skuteczność w atakach. Kiedy nie wchodziły mocne zbicia Polki popisywały się sprytem i kiwkami oszukiwały rywalki. W efekcie niespodziewanie szybko wygrały seta z uznawanymi za faworytki Turczynkami do 19.

Turczynki zderzyły się z polską ścianą na siatce

W drugiej partii znowu rywalki na początku zyskały przewagę, lecz tym razem nie udało się ich przełamać. Turczynki skutecznie grały w obronie i naszym siatkarkom ciężko przychodziło zdobywanie kolejnych punktów. W ataku po stronie rywalek szalała natomiast niebieskowłosa Boz i po dwóch setach był remis.

Nie podłamało to Polek, które dzięki zagrywkom Klaudii Alagierskiej wyszły na prowadzenie 12:8 w trzecim secie. Turczynkom gra posypała się momentalnie, jak domek z kart. Gdyby sędzia surowiej ocenił nieczyste zagrania po ich stronie to przewaga Polek byłaby jeszcze bardziej okazała. Biało-czerwone roztrwoniły jednak bardzo szybko, to co wcześniej zyskały. Najpierw zabrakło ataku, a później pojawiły się proste błędy. Zamiast wysokiego zwycięstwa mieliśmy zatem nerwową końcówkę. Szczęśliwie dla nas Zehra Gunes zepsuła zagrywkę i ostatecznie set był wygrany.

Było nerwowo, ale wszystko dobre, co się dobrze kończy

W czwartej partii sprawy w swoje ręce wzięła Magdalena Stysiak. Najpierw atomowe zagrywki, a później kapitalna obrona nogą... która zrobiła na sędzim takie wrażenie, że nieopatrznie gwizdnął i akcję trzeba było powtarzać. Turczynki też jednak miały swoje atuty. Boz i Baladin nie oszczędzały dłoni i mocno atakowały. Silnym uderzeniem chciała też popisać się Karakurt, ale posłała piłkę w aut i był remis po 19.

Nie udało się rywalkom przyjąć serwu Joanny Wołosz. 23:23 i tylko dwie piłki do finału. Boz pomyliła się na lewym skrzydle, ale następny atak skończyła i znów było remisowo. Dobre zbicie Malwiny Smarzek-Godek, cudowna obrona i ponownie Turczynki uciekły spod topora. Atak po bloku i trzecia piłka meczowa dla naszych. Nieprawdopodobna walka i rywalki jakoś się wybroniły. Emocje sięgały zenitu, a żadna z drużyn nie była w stanie zdobyć dwupunktowej przewagi. Polki miały pięć meczboli, ale to Turczynki na koniec podniosły ręce w geście triumfu i o zwycięstwie miał rozstrzygnąć tie-break.

Piąty set również toczył się punkt za punkt. Dużo krwi napsuła nam Boz, po naszej stronie trochę brakowało też skuteczności w kontrataku. Kiedy Gunes dołożyła asa z zagrywki było 12:9 i finał zaczął się niebezpiecznie oddalać. Na blok nadziała się Natalia Mędrzyk i Turczynki miały piłki meczowe. Wykorzystały pierwszą.

Polki straciły szansę występu na igrzyskach. Turcja w finale zagra z Niemcami. Zwycięzca niedzielnego spotkania zdobędzie bilety do Tokio.

Polska - Turcja 2:3 (25:19, 18:25, 25:23, 31:33, 11:15)