Prezes ukraińskich linii lotniczych UAI Jewhenij Dychne oświadczył w sobotę, że jego firma cały czas była przekonana, że do katastrofy jej samolotu w Teheranie nie doszło w wyniku błędu załogi bądź z powodu niesprawności maszyny.

- Nawet przez sekundę nie mieliśmy wątpliwości, by nasza ekipa i nasz samolot mogły stać się przyczyną tej straszliwej, przerażającej katastrofy

 - oświadczył na Facebooku po ogłoszeniu przez Iran, iż ukraiński boeing został „nieintencjonalnie” zestrzelony w wyniku „ludzkiego błędu”.

Dychne podziękował za wsparcie ludziom, którzy podzielali punkt widzenia Ukrainian International Airlines w tej sprawie.

- Jest to dla nas bardzo ważne. Byli to nasi najlepsi chłopcy i dziewczęta. Najlepsi. Jesteśmy pogrążeni w bólu, a wraz z nami cały świat. 167 straconych ludzkich istnień. Dziewięcioro członków naszej ekipy

 - podkreślił prezes UIA.

To, że Iran przyznał się do zestrzelenia ukraińskiego samolotu, premier Ukrainy Ołeksij Honczaruk uznał za "ważny krok" w śledztwie. Szef rządu poinformował, że grupa ukraińskich specjalistów uczestniczy w poszukiwaniu dowodów rzeczowych katastrofy oraz obejrzała wraz z przedstawicielami Iranu czarne skrzynki, znalezione w miejscu, w którym spadła maszyna.

- Pobrano próbki DNA rodzin ofiar katastrofy. Dziś rano przesłano je naszym ekspertom, którzy pracują na miejscu tragedii w Teheranie. Działamy nad tym, by zakończyć identyfikację i jak najszybciej przewieźć szczątki ofiar na Ukrainę

- oświadczył.

- Ból tragedii nie minie. Szczerze współczujemy bliskim. Ukraina uczyni wszystko dla wyjaśnienia wszystkich szczegółów tragedii i udzieli wsparcia rodzinom ofiar

- zapewnił Honczaruk.

Tymczasem, wyszło na jaw, kto odpowiada za ujawnienie prawdy o katastrofie. To najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei został poinformowany wczoraj o przypadkowym zestrzeleniu ukraińskiego samolotu pasażerskiego i polecił, aby tę wiadomość upublicznić. Chamenei, który jest pierwszą osobą w państwie, złożył w sobotę wyrazy ubolewania i wyraził "głęboką sympatię" wobec rodzin 176 ofiar.

Nakazał siłom zbrojnym kraju zaradzić wszelkim "zaniedbaniom" po tym, jak przyznali, że przypadkowo zestrzelili ukraiński samolot pasażerski w Teheranie. W komunikacie opublikowanym dziś na swej stronie internetowej Chamenei zachęcił do "zrobienia tego, co konieczne, aby uniknąć powtórzenia się takiego wypadku".

Amir Ali Hadżizadeh Dowódca sił powietrznych Gwardii Rewolucyjnej Iranu ogłosił natomiast, że jego jednostka bierze na siebie "całkowitą odpowiedzialność" za przypadkowe zestrzelenie ukraińskiego samolotu pasażerskiego.

W wystąpieniu w telewizji państwowej gen. Hadżizadeh mówił, że gdy dowiedział się o zestrzeleniu samolotu ze 176 osobami na pokładzie, "pomyślałem, że chciałbym umrzeć i nie być świadkiem takiego wypadku".

- Gdy samolot został błędnie uznany za wrogi cel i w okolicznościach niezamierzonego błędu ludzkiego maszyna została strącona rakietą krótkiego zasięgu

 - dodał Hadżizadeh. Dodał, że samolot został wzięty za pocisk i operator mając 10 sekund na powzięcie decyzji otworzył ogień bez możliwości potwierdzenia rozkazu.


Ukraiński samolot typu Boeing 737-800 został zestrzelony w środę rano, kilka godzin po zaatakowaniu przez Iran dwóch baz lotniczych w Iraku, w których stacjonują m.in. siły USA i Kanady. Ataki te były odwetem za zabicie przez USA irańskiego generała Kasema Sulejmaniego.

W katastrofie ukraińskiej maszyny zginęło 176 osób, w tym 82 Irańczyków, 57 Kanadyjczyków, 11 Ukraińców, a także obywatele Szwecji, Afganistanu, Wielkiej Brytanii i Niemiec.