Turczynki jako ostatnie uzupełniły stawkę półfinalistów, pokonując w piątek Belgię 3:2. Podopieczne Giovanniego Guidettiego zawody w Apeldoorn rozpoczęły od porażki z Niemkami (1:3) i kolejne dwa spotkania grały już z przysłowiowym nożem na gardle.

Biało-czerwone przed ostatnim spotkaniem z Azerbejdżanem teoretycznie mogły sobie wybrać półfinałowego rywala, ale nie zamierzały kalkulować i gładko wygrały 3:0. W tej sytuacji dojdzie do rewanżu za ubiegłoroczne mistrzostwa Starego Kontynentu, kiedy to w Ankarze gospodynie pokonały Polki 3:1 w spotkaniu o finał.

Turcja to trudny rywal, ale pozbawiony atutu własnej hali jest na pewno w zasięgu polskich siatkarek

To będzie jednak inny mecz, choćby z tego powodu, że Turczynki będą pozbawione dużego atutu, jakim zawsze jest własna publiczność. Grając w Niderlandach też mogą liczyć wsparcie swoich rodaków; w meczu przeciwko Belgii na Omnisport Arena pojawiło się ich około tysiąca.

Guidetti po awansie do półfinału komplementował polski zespół za grę w tym turnieju i do końca nie jest szczęśliwy, że przyjdzie mu się zmierzyć z drużyną Jacka Nawrockiego.

Na tym etapie nie ma znaczenia, z kim się gra, ale też nie jestem do końca szczęśliwy, że trafiliśmy na Polki. Skoro były bliskie pokonania Niderlandek 3:0, to znaczy, że są w dobrej formie. Zresztą widziałem ten zespół - Smarzek-Godek, Stysiak czy Wołosz są w świetnej dyspozycji. Niestety, ten system kwalifikacji jest zły, skoro do najważniejszego turnieju mamy tak mało czasu na przygotowania. Ale to akurat dotyczy wszystkich zespołów

– powiedział włoski szkoleniowiec.

Mecz Polek z Turcją rozpocznie się o godz. 20.45. Transmisja TVP i Polsat Sport. We wcześniejszym półfinale gospodynie turnieju zmierzą się z Niemkami. Tylko zwycięzca niedzielnego finału uzyska prawo gry w Tokio.