Przed dwoma laty na antenie TVP wyemitowano materiał pt. „Strategia opozycji czy plan Kremla?”. Zestawiono w nim stanowisko władz województwa pomorskiego (Platforma Obywatelska) z narracją Federacji Rosyjskiej ws. przekopu Mierzei Wiślanej.

O wiele dalej bylibyśmy dzisiaj z rozwojem gospodarki morskiej, gdyby przez 8 lat rządów PO ten przekop został zrealizowany. I mam pytanie do polityków Platformy Obywatelskiej na Pomorzu – z kim grają z Kremlem czy z Warszawą?

- mówił wówczas wiceminister gospodarki morskiej Grzegorz Witkowski.

Wypowiedź poruszyła marszałka pomorskiego Mieczysława Struka, który zaapelował do ministra Marka Gróbarczyka o sprostowanie słów swojego zastępcy i przeprosiny, poprzez złożenie stosownego oświadczenia w głównym wydaniu „Wiadomości” TVP.

Biuro prasowe ministerstwa gospodarki morskiej odpowiedziało w komunikacie:

„Budowa Kanału Żeglownego przez Mierzeję Wiślaną to inwestycja kluczowa z punktu widzenia interesu państwa polskiego, którego wschodnia granica stanowi jednocześnie wschodnią granicę Unii Europejskiej oraz wschodnią flankę NATO. Wszelkie próby blokowania tej inwestycji są z naszego punktu widzenia niezrozumiałe. W materiale telewizyjnym minister Grzegorz Witkowski jako osoba publiczna zadał pytanie innym osobom publicznym, tutaj politykom PO na Pomorzu, mając nadzieję, że otrzyma odpowiedź. Zamiast niej otrzymał groźby pozwów sądowych. Oceniamy ten ruch jako zdumiewający. Ministerstwo nie planuje składać oświadczenia zażądanego w wezwaniu przez Zarząd Województwa Pomorskiego”.

Sprawa znalazła finał w sądzie. Po latach starć na salach sądowych w końcu zapadł wyrok w sprawie. O rozstrzygnięciu poinformował na Twitterze minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk.

"Ku mojemu zaskoczeniu sąd oddalił powództwo marszałka Struka z pomorskiej Platformy i potwierdził, że jego próby zablokowania #PrzekopMierzei Wiślanej są zbieżne ze stanowiskiem Federacji Rosyjskiej"

- czytamy we wpisie.

"Część z Państwa wciąż nie dowierza w taki wyrok sądu, więc zamieszczam kluczowy fragment z uzasadnienia" - napisał minister i opublikował część pisma.

Czytamy w nim m.in.:

„Wypowiedź przedstawiciela pozwanego (…) zawierającą sugestię, że sprzeciw wobec tej inwestycji jest w interesie Rosji, należy uznać za dozwoloną krytykę osób publicznych, dokonaną w ramach debaty publicznej. (…) Wiedzą powszechną jest, że Federacja Rosyjska jest przeciwna tej inwestycji, stąd możliwe jest w ramach wolności wypowiedzi i krytyki władz lokalnych oraz członków partii politycznej, porównanie sprzeciwu wobec tej inwestycji do działania w interesie Rosji”.

Poprosiliśmy ministra Gróbarczyka o komentarz w tej sprawie.

Jestem pozytywnie zaskoczony decyzją sądu co do pewnych oczywistości w tym zakresie

– powiedział w rozmowie z portalem niezalezna.pl minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

Polityk w rozmowie z naszym reporterem przyznał, że ma inne doświadczenia, szczególnie po procesach ze Sławomirem Nitrasem, gdzie sąd kazał mu przepraszać za słowa, iż „Nitras zniszczył stocznię”, natomiast dopuścił słowa, że „Nitras zlikwidował stocznię”

– Nawiązując do tego, byłem przekonany, że sąd podzieli stanowisko marszałka Struka, co przeczyłoby zdrowemu rozsądkowi, ponieważ to, co podaliśmy i wskazaliśmy, było jednoznaczne i jednakie ze słowami, które padały ze strony Moskwy. Widać w tym przypadku rozsądek czy uczciwość wzięła górę

– zaznaczył minister Gróbarczyk.