Selekcjoner Jacek Nawrocki komplementował swoje zawodniczki po zwycięstwie z Niderlandkami:

Jestem niezwykle usatysfakcjonowany z postawy dziewczyn. Wyszły na boisko, by bić się z Niderlandkami, zagrały bardzo otwarcie i to mi się najbardziej podobało. Dzisiaj było wszystko: determinacja, klimat, harmonia w graniu, zawodniczki zasłużyły na słowa uznania. Mógłbym tu komplementować przyjęcie zagrywki, odrzucanie naszym serwisem rywalki od siatki, dobrą grę w systemie blok-obrona. Asia Wołosz bardzo dobrze prowadziła dzisiaj naszą grę, myślę, że w taki zbilansowany sposób. Czuła, kiedy może bardziej absorbować daną zawodniczkę, a kiedy nie. Rozegranie było dziś na najwyższym poziomie, taki mecz był potrzebny naszej reprezentacji.

Nawrocki dodał również, że w ostatnim spotkaniu grupowym z Azerbejdżanem najważniejsze jest zdrowie zawodniczek. Udział biało-czerwonych w sobotnim półfinale jest bowiem już pewny.

Trochę balansujemy między tym rytmem meczowym, turniejowym a dawaniem zawodniczkom oddechu. Musimy na spokojnie porozmawiać z dziewczynami, jak się czują, ale też dużo do powiedzenia będzie miał sztab medyczny.

Odpoczynek przed półfinałem wydaje się bardzo ważny. Malwina Smarzek-Godek przyznała po meczu z Niderlandami:

Jestem niezwykle zmęczona, ale nie tylko fizycznie. Tych emocji było dzisiaj bardzo dużo, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych.

Wiedziałam, że będzie to strasznie trudny mecz, bo Niderlandki ciężko jest złamać. One grają niezwykle cierpliwie i bardzo poukładaną siatkówkę. Trochę się tylko obawiam, że jak pokonałyśmy je, to teraz to już wszyscy myślą "jedziemy na igrzyska". Natomiast takie zwycięstwo może nam dodać tylko pewności siebie, tym bardziej, że odniesione na ich terenie, przy komplecie publiczności.

Atakująca reprezentacji Polski zaznaczyła również, że mecz z Azerbejdżanem rozegrany zostanie na poważnie:

Nie będziemy na pewno kalkulować i wybierać sobie przeciwnika w półfinale. Jeśli mamy jechać na igrzyska, to nie ma znaczenia, bowiem na koniec trzeba wygrać z tym najsilniejszym rywalem. Na szczęście nie jesteśmy w Turcji, bo gdybyśmy tam grały turniej i miałybyśmy trafić w półfinale na Turczynki, to chyba byłabym skłonna kalkulować.