Potok pacjentów Grodzkiego. 4,5 tys. osób w prywatnym gabinecie w trzy lata!

W prywatnym gabinecie lekarskim przyjmowałem niezwykle rzadko, stawka za wizytę wynosiła 150 lub 200 zł – powiedział marszałek Senatu podczas konferencji prasowej. Tymczasem z oświadczenia majątkowego Grodzkiego wynika, że tylko w 2018 r. z prywatnej praktyki zarobił 300 tys. zł. Jeśli brał po 150 zł od pacjenta, musiałby ich przyjąć ok. 2 tys. w roku.

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Słowa Grodzkiego o tym, że przyjmował pacjentów dawno temu i „niezwykle rzadko”, padły podczas konferencji prasowej we wtorek, kiedy przedstawił swojego informatora, który twierdził, że ktoś oferował mu 5 tys. zł za to, że poda kompromitujące informacje o Grodzkim. Informatorem okazał się były pracownik Urzędu Bezpieczeństwa w Szczecinie.

O sprawę przyjmowania pieniędzy w prywatnym gabinecie pytał dziennikarz TVP, ponieważ według byłych pacjentów właśnie tam Grodzki miał przyjmować pieniądze w zamian za operacje w państwowym szpitalu. Marszałek Senatu powiedział, że brał 150 zł za wizytę.

Sprawdziliśmy oświadczenia senatora Tomasza Grodzkiego. W 2016 r. ujawnił, że w Indywidualnej Specjalistycznej Praktyce Lekarskiej zarobił przeszło 130 tys. zł. Żeby uzbierać taką sumę, musiałby przyjąć ponad 800 pacjentów rocznie (przy założeniu 150 zł za wizytę).

W 2017 r. przychód ze jego prywatnego gabinetu to przeszło 300 tys. zł, czyli przy deklarowanych przez Grodzkiego stawkach to przeszło 2 tys. wizyt. Z kolei w 2018 r. w prywatnej praktyce Grodzki zarobił 270 tys. zł, czyli przyjął 1800 pacjentów, biorąc pod uwagę stawkę, którą podał na konferencji prasowej.

Podsumowując, z tytułu „niezwykle rzadkich” wizyt w swoim prywatnym gabinecie w ciągu trzech lat Grodzki zarobił 700 tys. zł. Żeby uzbierać taką kwotę, musiałby przyjąć ponad 4,5 tys. pacjentów – kilku dziennie.

Jak to możliwe, skoro w tym samym okresie Tomasz Grodzki był senatorem, dyrektorem szpitala (do czerwca 2016 r.) i wykładowcą Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego?

Śledztwo w sprawie korupcji w szpitalu Szczecin-Zdunowo prowadzi Prokuratura Regionalna w Szczecinie wraz z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym. Chodzi o okres, kiedy dyrektorem placówki i ordynatorem był w niej marszałek Tomasz Grodzki.

Dotychczas Radio Szczecin ujawniło już sześć historii, w których marszałek Tomasz Grodzki miał przyjmować pieniądze od byłych pacjentów za usługi świadczone w publicznym szpitalu. Kilka z tych osób złożyło już zeznania w prokuraturze i CBA.

 


Źródło: Gazeta Polska Codziennie

#Tomasz Grodzki

Tomasz Duklanowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo