Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy o opłatach abonamentowych przyjęta przez Sejm przewiduje wprowadzenie rekompensaty w łącznej wysokości 1,95 mld zł w 2020 r. dla TVP i Polskiego Radia w związku z utraconymi wpływami.

Posłowie klubów opozycyjnych przyznają, że uzgodnili, iż nie wezmą udziału w tym głosowaniu, aby w ten sposób uniemożliwić przyjęcie ustawy. Za nowelą głosowało 228 posłów, przeciw było dwóch, nikt nie wstrzymał się od głosu.

W głosowaniu - zgodnie z ustaleniami - nie wzięli udziału posłowie opozycji, oprócz dwóch posłanek z Koalicji Obywatelskiej - Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej i Małgorzaty Tracz - które zagłosowały przeciw. Dzięki ich głosom, nie udał się plan opozycji, który zakładał zerwanie kworum.

Parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej informowali później, że dwie posłanki... "się po prostu pomyliły". Do sprawy odniosła się także jedna z zainteresowanych posłanek - Małgorzata Tracz, która stwierdziła, że "nie zauważyła możliwości zablokowania ustawy".

Senator Bogdan Zdrojewski z Koalicji Obywatelskiej w RMF FM uznał tę sytuację za poważną wpadkę.

- To jest sytuacja, za którą - ja nie mam do tego tytułu - ale chętnie przeproszę, choć jeszcze raz powtórzę: sytuacja niewybaczalna, niewytłumaczalna, nie do zrozumienia

- powiedział.

- Coś znowu nie zadziałało, bo to nie pierwszy raz. Według mnie wymaga to absolutnie takiego sztabu kryzysowego dotyczącego i dyscypliny, i sposobu głosowania, i pilnowania siebie nawzajem w takich reakcjach. Takie błędy będą deprecjonować całą formację, całą opozycję, nie tylko Platformę. A według mojej oceny oczekiwania społeczne w tej chwili są tak wyostrzone, że oceny tego będą najostrzejsze

- mówił Zdrojewski.