- Temat powinien być omówiony na forum Parlamentu Europejskiego, ponieważ dotyczy wspólnej europejskiej historii i poczucia historycznej prawdy w wielu państwach członkowskich, a ponadto słowa prezydenta Putina są sprzeczne z tekstem wrześniowej rezolucji Parlamentu Europejskiego o znaczeniu pamięci o przeszłości Europy

- poinformowały służby prasowe.

Wniosek o debatę ma zostać rozpatrzony jutro na Konferencji Przewodniczących Parlamentu Europejskiego. To ciało, w skład którego wchodzą liderzy grup politycznych w europarlamencie i szef Parlamentu Europejskiego David Sassoli.

W grudniu prezydent Rosji skrytykował wrześniową rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą wybuchu II wojny światowej. Putin ocenił wtedy, że przyczyną II wojny światowej był nie pakt Ribbentrop-Mołotow, a pakt monachijski z 1938 r. Podkreślił też wykorzystanie przez Polskę układu z Monachium do realizacji roszczeń terytorialnych dotyczących Zaolzia. Przekonywał m.in., że we wrześniu 1939 r. Armia Czerwona w Brześciu nie walczyła z Polakami i w tym kontekście "niczego Polsce Związek Radziecki w istocie nie odbierał".

Putin sformułował też zarzuty wobec przedwojennego polskiego ambasadora w Niemczech Józefa Lipskiego, który - według rosyjskiego prezydenta - miał obiecywać postawienie w Warszawie pomnika Hitlerowi, jeśli wysłałby on polskich Żydów na zagładę do Afryki. "Łajdak, antysemicka świnia, inaczej powiedzieć się nie da. W pełni solidaryzował się on (Lipski - PAP) z Hitlerem w jego antysemickim nastawieniu i, co więcej, obiecywał wystawić mu w Warszawie pomnik za niegodziwości wobec narodu żydowskiego" - mówił Putin, uczestnicząc w posiedzeniu kolegium kierowniczego resortu obrony Rosji.

Słowa Putina zostały skrytykowane przez przywódców wielu państw świata.