Grodzki z wizytą w Brukseli. Wiśniewska wskazuje na realizację planu "ulica i zagranica"

Jadwiga Wiśniewska / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Lidia Lemaniak

Dziennikarka portalu Niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

- Szkoda, że w Polsce ciągle trwa realizacja scenariusza nakreślonego przez Grzegorza Schetynę, który po przegranych przez PO wyborach powiedział, że będzie realizował wariant "ulica i zagranica". Pan marszałek Grodzki ochoczo wpisuje się w wariant "zagranica". Marszałek Senatu powinien skupić się na tym, co jest mu przynależne, czyli na organizowaniu dobrej pracy Senatu - powiedziała w rozmowie z Lidią Lemaniak eurodeputowana PiS Jadwiga Wiśniewska.

Portal Niezalezna.pl zapytał eurodeputowaną PiS Jadwigę Wiśniewską o wizytę marszałka Senatu w Brukseli, gdzie Grodzki ma się spotkać m.in. z wiceszefową Komisji Europejskiej Vierą Yourovą. Tematem rozmowy ma być uchwalona 20 grudnia 2019 roku przez Sejm nowelizacja ustaw sądowych.

Pan marszałek Grodzki, który reprezentuje totalną opozycję postępuje niezgodnie z konstytucją, ponieważ kreowanie polityki zagranicznej jest domeną prezydenta i rządu - to po pierwsze.
Po drugie - nie ma żadnego obowiązku, ani też miękkich zapisów mówiących o tym, że państwa członkowie mają uzgadniać swoje plany legislacyjne z Komisją Europejską

- powiedziała europoseł.

Dodała, że "jeśli pan marszałek Grodzki chciał sobie zrobić wycieczkę do Brukseli to możemy w tej kategorii rozpatrywać tę jego wizytę". 

Mówiąc jednak zupełnie na poważnie, jestem przekonana, że polską racją stanu jest mówienie o Polsce, o naszej ojczyźnie, poza jej granicami, tylko i wyłącznie dobrze. Marszałek Grodzki nie uzgadniał swojego wyjazdu z MSZ, podejmuje działania w sprawach zagranicznych, które są mu absolutnie nieprzynależne

-  dodała.

Szkoda, że w Polsce ciągle trwa realizacja scenariusza nakreślonego przez Grzegorza Schetynę, który po przegranych przez PO wyborach powiedział, że będzie realizował wariant "ulica i zagranica". Pan marszałek Grodzki ochoczo wpisuje się w wariant "zagranica". Marszałek Senatu powinien skupić się na tym, co jest mu przynależne, czyli na organizowaniu dobrej pracy Senatu. Do tej pory Senat był izbą refleksji i skupienia, a nie awanturnictwa. Mam wrażenie, że priorytety pana marszałka są takie, żeby być ciągle w centrum zainteresowania opinii publicznej. Być może chce też odwrócić uwagę od sowich własnych problemów, które opisują media

- zakończyła Wiśniewska.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Przez epidemię brytyjskie rolnictwo czekają trudne czasy. „Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

/ pixabay.com

  

Brytyjskie rolnictwo czekają trudne dni. Okazuje się, że przez epidemię koronawirusa nie będzie miał kto zebrać plonów. Pandemia zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę.

Zbiory warzyw i owoców w państwach Europy Zachodniej od lat opierają się na pracy robotników tymczasowych z biedniejszych państw, zarówno z UE, jak i spoza Wspólnoty. Od pewnego czasu są z tym jednak coraz większe problemy. Rozwój gospodarczy Polski i reszty państw Europy środkowo-wschodniej sprawił, że coraz mniej osób uważa pracę na zachodnich farmach za odpowiednio atrakcyjną finansowo. W Wielkiej Brytanii nałożyło się na to również zamieszanie wokół Brexitu. 

Prawdziwą tragedię spowodowała jednak epidemia Covid-19. Zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę. "Guardian" informuje, że efektem tego jest to, że do pracy na brytyjskich farmach w tym sezonie brakuje aż 90 tysięcy osób. Najgorsza sytuacja jest w przemyśle owocowym – tutaj aż 98% siły roboczej stanowią obcokrajowcy. 

Sytuacja jest poważna. Niektóre zbiory zaczynają się bowiem już za kilka tygodni. Jeżeli do tego czasu właścicielom farm nie uda się znaleźć pracowników, to plony mogą się zmarnować, co przełoży się na braki w zaopatrzeniu.

„Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

- stwierdziła Stephanie Maurel z organizacji Concordia

 „Szparagi i fasola zaczynają się za kilka tygodni, ogórki na początku kwietnia, pomidory przez cały rok"

- dodała.

Chcąc poradzić sobie z widmem braku pracowników właściciele farm usiłują rekrutować pracowników branży gastronomicznej, która z powodu koronawirusa spotkała się z falą zwolnień. Wątpliwe jednak aby to wystarczyło. Większe farmy wynajmują loty czarterowe, które mają przywieźć robotników z np. Ukrainy czy Białorusi, ale to bardzo drogie rozwiązanie, godzina lotu takiego samolotu na jedną osobę to ok. 250 funtów. Przedstawiciele organizacji zrzeszających rolników coraz częściej mówią, że w poniesieniu kosztów tych lotów powinien pomóc rząd. 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Guardian, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts