Poseł PSL Marek Sawicki pytany przez nas, czy marszałek Senatu Tomasz Grodzki w obliczu doniesień o rzekome przyjmowanie łapówek, kiedy ten był lekarzem, powinien podać się do dymisji, odpowiedział:

Od 1981 roku mam zarejestrowany odbiornik radiowo-telewizyjny. Regularnie płacę abonament. To, co w ostatnich pięciu latach robią media publiczne i cały atak na marszałka Grodzkiego przez te media skierowany, na podstawie "Stasiu donosi o 400 zł sprzed denominacji". Pan marszałek przez 4 lata był senatorem i takich doniesień nie było. To Prawo i Sprawiedliwość namawiało Tomasza Grodzkiego do objęcia teki ministra zdrowia.

Na uwagę naszej dziennikarki, że nie ma na to dowodów, i na pytanie, czy poseł PSL ma dowody na to, że taka rozmowa się odbyła, Sawicki odpowiedział, że "Mamy. Dla mnie słowo marszałka Grodzkiego nie jest mniej ważne niż słowo mediów publicznych, na które płacę abonament".

Skandalem dla tak doświadczonego polityka jak ja jest to, że my po 30 latach wolnej Polski uprawiamy politykę z magla. Politykę plotek, politykę pomówień, politykę niejasności. Nagle pojawia się jakiś pan, któremu ktoś proponuje 5 tys. zł za oskarżenie pana Grodzkiego, a już za tym panem ma stać pan Pereira, który lustruje go i mówi, że to dawny UB-ek

- dodał.

Na uwagę, że na to, iż wspomniany pan był UB-ekiem, są dowody w IPN, które każdy może zobaczyć, Sawicki odpowiedział "no proszę bardzo, tylko jest pytanie, kto ewentualnie podrzucił tego UB-eka z tym oświadczeniem i z tą informacją".

Lidia Lemaniak przypomniała posłowi PSL, że kiedy marszałkiem Senatu był Stanisław Karczewski z PiS, który też jest lekarzem, nie było żadnych doniesień o rzekomych łapówkach. Dodała, że wówczas opozycja na pewno zakrzyczałaby marszałka, domagając się jego dymisji. Na pytanie dlaczego więc teraz tak broni marszałka z PO, poseł Sawicki odpowiedział:

Dlatego, że nikomu z mediów zarządzanych np. przez Jarosława Kurskiego do głowy nie przyszło, żeby znaleźć Jasia czy Stasia, żeby mówił o 400 zł łapówki sprzed dominacji. Mamy do czynienia z silną propagandą mediów publicznych.