Marszałek Senatu wraz ze swoim pełnomocnikiem wystąpili dziś na konferencji prasowej, podczas której, jak mówił Grodzki, przedstawił mechanizm zniesławiania go. Grodzki po raz kolejny zaprzeczył, jakoby przyjmował jako lekarz jakiekolwiek pieniądze od pacjentów w zamian za operacje oraz inne czynności medyczne.

Mam za sobą armię pacjentów, których kilka tysięcy leczyłem, ale nie chciałem korzystać z ich pomocy, ponieważ etyka lekarska nakazuje zachowanie tajemnicy w stosunku do moich pacjentów. Natomiast oni sami zaczęli zgłaszać się do mnie, aby odkłamać te haniebne oskarżenia

- powiedział Grodzki.

Marszałek Senatu przedstawił nagranie dźwiękowe, na którym jego były pacjent ze szpitala w Zdunowie, Tadeusz Staszczyk, mówi o próbie przekupienia go w zamian za oczernianie Grodzkiego.

Odnosząc się do zamieszania wokół marszałka Grodzkiego, senator Polskiego Stronnictwa Ludowego Jan Filip Libicki wskazał, że postrzega je jako „nagonkę”.

Z całej tej układanki wyrasta jedno pytanie. Pan marszałek przyznał, że przyjął 2 tys. zł w prywatnym gabinecie za prywatną wizytę

- mówił polityk. Wskazał, że jedynym punktem, w którym zadałby jakiekolwiek pytanie marszałkowi Grodzkiemu, to brak pokwitowań, faktur i dokumentów świadczących o wpłatach.

Poseł Solidarnej Polski Mariusz Kałużny uznał, że jeśli do wpłat dochodziło na konto fundacji, i tak nie rozwiązuje to problemu.

Nawet przez fundacje można przyjmować tzw. zalegalizowane łapówki. Jeśli byłyby to wpłaty dobrowolne, jako wyraz podziękowania i uznania, nie widzę problemu. Jeśli jednak te wpłaty miałyby jakiś charakter warunkowy, wówczas jest to naganne

- ocenił polityk.

Poseł Kałużny podkreślił również, że marszałek Grodzki wywodzi się ze środowiska, któremu takie praktyki, oskarżenia nie przeszkadzają.

Mamy przykład pana Gawłowskiego, a nie jest on odosobniony

- ocenił.

Senator Libicki wskazał, że na obecnym etapie nie widzi żadnego powodu do dymisji marszałka Grodzkiego. „Uważam, że to element próby odzyskania Senatu przez Prawo i Sprawiedliwość” - przekonywał.