Na stronie Radia ZET pojawił się dziś tekst dotyczący problemów marszałka Grodzkiego. Autor rozmawia z byłym pacjentem, który twierdzi, że nieznany mężczyzna (!) chciał zapłacić za fałszywe oskarżenie Grodzkiego. Miał nawet wyciągnąć 5 tysięcy złotych.

O komentarz poprosiliśmy Tomasza Duklanowskiego, dziennikarza Radia Szczecin, który ujawnił relacje osób, które przekazywały pieniądze prof. Tomaszowi Grodzkiemu.

– To typowe działanie, którego celem jest próba odebrania wiarygodności Radiu Szczecin, które podaje niewygodne informacje dla marszałka Senatu prof. Tomasza Grodzkiego. Środowisko Platformy Obywatelskiej może liczyć na sprawdzonego już wcześniej reportera Radia Zet - Miłosza Gocłowskiego

– przekazał nam Tomasz Duklanowski.

"To typowa dezinformacja. My podaliśmy pięć świadectw ludzi, to nie są anonimowe osoby, jak próbuje się je przedstawić. Te osoby złożyły zeznania w prokuraturze. To jest pięć świadectw ludzi, ale ja rozmawiałem z kilkunastoma osobami, to są całe rodziny, które o tym mówią. Większość z nich złożyła zeznania w prokuraturze i Centralnym Biurze Antykorupcyjnym" – dodaje nasz rozmówca.

Co ciekawe, dziennikarz Radia Zet, który poinformował dziś o rzekomej próbie przekupstwa pacjenta, już wcześniej próbował podważyć wiarygodność informacji Radia Szczecin. Chodziło o kobietę, która świadczyła usługi seksualne w szczecińskim apartamencie należącym do byłego sekretarza generalnego Platformy Obywatelskiej - posła Stanisława Gawłowskiego.

Wtedy reporter dotarł do żony posła Gawłowskiego, które twierdziła, że Radio Szczecin... pomyliło mieszkania.

"Zdjęcia lokalu z ogłoszenia, na które powołują się lokalne media nie pochodzą z naszego mieszkania" – mówiła wówczas Radiu ZET Renata Gawłowska.

Jak powiedziała w rozmowie z reporterem Radia Zet Miłoszem Gocłowskim, "swoje mieszkanie od ponad dwóch lat wynajmują 50-letniej kobiecie."

Po tej informacji Radio Szczecin ujawniło wyciąg z księgi wieczystej. Tym samym dowiodło, że lokal, w którym działała kobieta trudniąca się prostytucją należy do posła Stanisława Gawłowskiego.


Marszałek Grodzki bez koperty jest jak Wałęsa bez kuponów totolotka, Kwaśniewski bez flaszki albo Tusk bez Angeli Merkel, jednym słowem czuje się nieswojo bez czegoś, co dotąd towarzyszyło mu w życiu. W najbliższym, środowym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska" znajdą Państwo specjalną kopertę, którą można wysłać Tomaszowi Grodzkiemu.

Mecenas Jacek Dubois zapowiedział, że "gotowe są prywatne akty oskarżenia wobec osób, które rozpowszechniają nieprawdziwe informacje, obrzydliwie pomawiają i które powinny zostać ukarane za zniesławianie Tomasza Grodzkiego". – To skandal, to kneblowanie ust dziennikarzom – odpowiada Dorota Kania, redaktor naczelna Telewizji Republika.