Dlaczego prezydent Andrzej Duda nie zabrał głosu od razu po kłamliwych słowach Putina, które wypowiedział w stosunku do naszego kraju?
Dlatego że właśnie tego, żeby prezydent zabrał głos, według nas oczekiwała strona rosyjska. My od początku byliśmy przygotowani na to, że takie prowokacje ze strony Rosji mogą być i nasze działania są głęboko przemyślane. Proszę zauważyć, jak strona rosyjska zareagowała na bardzo mocne, jednoznaczne i tak dobrze przyjęte na całym świecie oświadczenie premiera, uzgodnione przecież z prezydentem RP. Odniosła się do niego ambasada rosyjska, nawet nie ambasador. Na to pozwolić sobie nie mogliśmy.

Za to, że nie było oficjalnego stanowiska prezydenta w sprawie kłamstw Putina, Andrzeja Dudę krytykowała opozycja. Niektórzy politycy opozycji twierdzili również, że powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Dlaczego prezydent nie zdecydował się na taki krok?
Słuchałem tego z wielkim zmartwieniem, bo jestem przekonany, że w sprawach międzynarodowych, a zwłaszcza tak ważnych dla Polski jak stosunki z Rosją, wszyscy powinniśmy mówić jednym głosem. Byłem tym bardziej zdumiony, że niektórzy politycy opozycji na tej ważnej, bardzo trudnej i delikatnej sprawie, próbują ugrać jakieś swoje interesy w polityce krajowej, a to nie powinno mieć miejsca. Przestrzegam przed takimi zachowaniami, ponieważ na tym w gruncie rzeczy zależy prezydentowi Putinowi.

Wiele osób, również polityków, uważa, że do dopiero początek i Putin może ponownie zaatakować słownie nasz kraj, np. podczas uroczystości w Izraelu. Czy jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce, to wówczas prezydent zabierze głos?
Warto zwrócić uwagę na cały kontekst tej sytuacji. Prezydent Andrzej Duda wielokrotnie podkreślał, że „w polityce międzynarodowej nie ma wolnych przestrzeni”. Czyli, jeżeli ktoś odgrywa coraz większa rolę w polityce międzynarodowej, a nasza pozycja ciągle rośnie, to ktoś musi nam delikatnie ustąpić miejsca. Proszę też pamiętać, że Rosja poniosła w ostatnim czasie serię różnego rodzaju porażek i prezydent Putin musiał podjąć jakieś działania, które odwróciłyby od nich uwagę Rosjan. Proszę pamiętać o obchodach 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, które miały miejsce w Warszawie, o naszej dużej akcji, która polegała na tym, że w wielu poczytnych mediach na świecie ukazały się artykuły mówiące o tym, co się stało 1 września 1939 r. – że to strona niemiecka i rosyjska były wspólnie agresorami na nasz kraj, że gdyby nie pakt Hitler-Stalin, to II wojna światowa pewnie nigdy by nie wybuchła – to jest jedna rzecz. Druga sprawa, która była ważna, to szczyt NATO w Londynie. Rosjanie twierdzili, że zakończy się on porażką, wręcz klęską, a jednak zakończył się dużym sukcesem, i to z udziałem Polski, bo to prezydent Andrzej Duda rozmawiał przed szczytem z prezydentem Turcji. To Andrzej Duda w samym Londynie podjął się trudnej misji rozmów z prezydentem Erdoǧanem i przekonał go do podpisania deklaracji, co nastąpiło. Trzeci element to sankcje USA na Nord Stream 2 – to musiało najbardziej zaboleć Putina. To wszystko spowodowało, że jest reakcja strony rosyjskiej. Wydaje się dzisiaj, że akcja strony rosyjskiej oczerniania naszego kraju zakończyła się kompletnym niepowodzeniem. Co do obecności prezydenta w Izraelu, to trwają rozmowy, nasze warunki są znane. Szczególnie w kontekście ostatnich słów Putina nie możemy dopuścić do sytuacji w której prezydent RP, kraju najbardziej dotkniętego zniszczeniami II wojny światowej, kraju którego obywatele w największej ilości ginęli w Auschwitz nie będzie mógł zabrać głosu podczas uroczystości.

O tym, jakie aktywności prezydent planuje w styczniu - w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".