Rozmawiamy przed koncertem kolęd w kościele św. Rafała Kalinowskiego w Dąbrowie Górniczej. Kolędy zaśpiewała pani w Poznaniu w ub. tygodniu, wczoraj w Starych Bogaczowicach. A jutro koncert w Wolsztynie. Czym są dla pani kolędy?

To opowieść o Panu Jezusie, który przyszedł na świat. O maleńkiej miłości, która przyszła, żeby nas zbawić. Okres śpiewania kolęd, co roku jest dla mnie fantastycznym czasem. Uwielbiam śpiewać kolędy. Każdy koncert kolęd jest inny, bo każde wykonanie takich utworów jest jedyne w swoim rodzaju. Polskie kolędy są przepiękne! Uwielbiam "Lulajże Jezuniu", "Gdy śliczna Panna", "Jezus Malusieńki". Te bardzo spokojne, kołysankowe. Śpiewam również moje pastorałki. I z czego się cieszę słuchacze traktują np. moją pastorałkę "Maleńka przyszła miłość" jako kolędę. Ze wzruszeniem i refleksją.

Czym są dla pani wiara, nadzieja i miłość?

Te kwestie są w życiu najważniejsze. Jeśli człowiek żyje bez wiary, bez nadziei - myślę że jest mu źle i popełnia wiele błędów. To wiara pomaga przetrwać! Pokonać chwile trudne i problemy, które wydają się nie do rozwiązania. Człowiek, który nie wierzy chyba jest uboższy.

Przebaczenie?

Jest najtrudniejszą miłością! Ludzie często nie mogą sobie przebaczyć spraw przyziemnych, drobnych. Nie potrafią pogodzić się i pojednać. Okres Bożego Narodzenia jest czasem, kiedy można podać sobie dłoń, powiedzieć przepraszam, zaczynamy od początku. Przebaczenie przywraca spokój i pozwala dalej żyć. Nienawiść powoduje u człowieka zatrzymanie. Ja przebaczyłam mordercy mojej córki, co nie znaczy, że zapomniałam, co się stało. Myślę o swoim dziecku w każdym momencie, to naturalne. Morderstwo to tragedia dwóch rodzin - i ofiary, i mordercy.

Młodzi ludzie często stają się katami. Tylko w ciągu ostatnich trzech tygodni było kilka takich przypadków. W Kołobrzegu 17-latek zamordował kolegę, nastolatek w Turku zabił swojego brata, a 17-latek z Garwolina matkę. 

Jestem tym przerażona. Myślę, że coś złego się dzieje w rodzinach. Na pewno też przebywanie młodych ludzi w wirtualnym świecie bez przerwy przez wiele godzin sprawia, że stają się zagubieni i bardzo samotni. Fantastycznie jest, gdy człowiek spotyka się z drugim człowiekiem, kiedy może z nim porozmawiać twarzą w twarz. Teraz brakuje ludziom bliskości. Trzeba z tym walczyć, bo my dorośli też nie umiemy zatrzymać się w biegu i pomyśleć o tym, co jest ważne. Myślę, że nawet pójście do pustego kościoła, by w nim pobyć sam na sam z Panem Bogiem, zrobić rachunek sumienia, oddzielić rzeczy dobre od złych, pomogłoby się odnaleźć. Ulgę może przynieść też porozmawianie z osobą duchowną, która jest dla nas autorytetem.