Kasem Sulejmani, dowódca elitarnej jednostki Al-Kuds i Abu Mahdi al-Muhandis, założyciel proirańskiej milicji irackiej Kataib Hezbollah, w nocy z czwartku na piątek zostali zabici na międzynarodowym lotnisku w Bagdadzie w ostrzale rakietowym sił USA. Ataku dokonano z użyciem dronów. Iran zapowiedział odwet.

Prezydent USA Donald Trump ostrzegł dziś Iran przed atakami, wskazując, że Amerykanie mają już namierzone 52 irańskie cele.

Czy w związku z tym należy obawiać się wielkiego konfliktu zbrojnego na świecie? O tym rozmawiali dzisiejsi goście "Studia Prasowego" w Telewizji Republika - Artur Wróblewski (ekspert ds. międzynarodowych, Uczelnia Łazarskiego); Oliver Pochwat (wsensie.pl) oraz Tadeusz Płużański (Telewizja Polska). Według nich, nie ma czego się obawiać.

- Jeśli ktoś interesuje się polityką Bliskiego Wschodu, to wie, że żadnej III wojny światowej, ani wielkiego konfliktu z tego nie będzie. To kontynuacja problemów, które już były

- powiedział Artur Wróblewski, wskazując, że "okazje" do wybuchu takiej wojny były już chociażby w latach 80. XX wieku oraz w roku 2007. Wskazał również, że armia amerykańska dysponuje dużo większą ilością sprzętu wojskowego.

- Patrząc na przewagę wojskową, mówimy o rzeczach nieporównywalnych. Za Iranem jest Rosja, ale ja twierdzę, że jak nieszczęście dzieje się Iranowi, to Rosja czy Turcja cieszą się, bo Rosjanie sami chcą mieć wpływy w Syrii, a nie wpierać Iran

- dodał.

Padło kolejne pytanie: czy amerykański atak i zlikwidowanie irańskiego generała może być kluczowe dla zapobieżenia wojny?

- Widzę to tak, że Iran pręży muskuły, ale to muskuły wątłej jakości. Iran nie ma żadnych szans w bezpośrednim starciu z Amerykanami, ale trzeba coś powiedzieć. Irański generał został zabity w Iraku, ale co tam robił? Podburzał Irakijczyków przeciw Amerykanów. To bardzo dobra decyzja Trumpa, który poprzez atak na generała irańskiego, zapobiega eskalacji konfliktu. Co do Rosji, to jest ona sojusznikiem Iranu, ale Iran ma wpływy w regionie i wpływa na Syrię, a to jest Rosji nie na rękę

- stwierdził Oliwier Pochwat.

Kolejny z ekspertów w studiu stwierdził, że stanowisko o możliwym wybuchu III wojny światowej jest głównie forsowana przez środowiska lewicowe.

- To jest wielki sukces USA, że udało się wreszcie skutecznie wyeliminować jednego z największych terrorystów na świecie. Mieli go zapewne namierzonego dużo wcześniej, ale teraz postawili kropkę nad "i". To, co się stało, to nie jest akcja USA, tylko reakcja na to co działo się wcześniej z obywatelami Amerykańskimi. To odwet za działalność terrorystyczną. Świat lewicowy będzie podnosił larum, że na pewno wojna wybuchnie. Mówienie o III wojnie światowej nie ma właściwie sensu. W tym przypadku tak nie będzie.

- podkreślił Tadeusz Płużański.

- Ciekawe, jak nasi lewacy w Polsce zareagują? Możemy usłyszeć na przykład, że to wina Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u

- uśmiechał się dziennikarz TVP.