Kubacki trzeci raz z rzędu przyjechał do Innsbrucku zajmując w TCS trzecie miejsce. W poprzednich latach konkursy na słynnym obiekcie Bergisel mu nie wychodziły - zajmował najwyżej 12. miejsce - i ostatecznie tę prestiżową imprezę kończył poza podium. Skoczek zachowuje jednak spokój:

Wiem, że dziennikarze i tak będą grzebać w statystykach, ale dla mnie ta skocznia jest jak każda inna. Jutro chcę do wszystkiego podejść na spokojnie i po prostu zrobić swoje.

Kubacki zachowuje spokój przed trzecim konkursem Turnieju Czterech Skoczni. Przyznał, że jego skoki były dobre, ale wciąż może być lepiej.

W gorszym humorze jest 19. w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni Kamil Stoch:

Czegoś mi brakuje i to mnie denerwuje. Dziś było poprawnie technicznie, ale z odległości nie mogę być zadowolony. Nie mam takiej dobrej energii, odejścia na progu, przez co potem ląduję za blisko

- tłumaczył po piątkowych kwalifikacjach na Bergisel.

W sobotę w pierwszej serii, rozgrywanej systemem KO, zmierzy się z Gregorem Schlierenzauerem. Spiker na Bergisel zapowiedział ich starcie jako pojedynek gigantów. Austriak to bowiem jeden z najbardziej utytułowanych skoczków w historii, ale już od kilka lat nie jest w wielkiej formie. Stoch jednak zaznaczył:

To nie będzie żaden pojedynek. Każdy z nas skoczy, ile potrafi i mam nadzieję, że obaj awansujemy do serii finałowej.

"Kichą" swój występ określił Jakub Wolny.  Był jedynym z sześciu Polaków, który nie przebrnął kwalifikacji.

Nie wiem, co mam powiedzieć. Zły jestem na siebie. Człowiek się przygotowuje, wiele poświęca, a wychodzi taka kicha. Próbowaliśmy paru rzeczy, ale żadna z nich nie przyniosła efektu

- mówił zrezygnowany w piątek.

Z biało-czerwonych do rywalizacji w trzecim konkursie TCS przystąpią oprócz Kubackiego i Stocha jeszcze Piotr Żyła, Maciej Kot i Stefan Hula. Pierwsza seria zaplanowana jest na godzinę 14.