"Nie dotyczy" - w sumie tylko to możemy wyczytać z oświadczenia majątkowego nowego posła Platformy Obywatelskiej, Franciszka Sterczewskiego. Według informacji w złożonym kilka tygodni temu oświadczeniu poseł w zeszłym roku nie zarobił... nawet złotówki.

Media zachodziły w głowę, jak to możliwe, że młody parlamentarzysta z Poznania, nie zarobił w 2018 r. ani grosza. W mediach społecznościowych pojawiły się liczne domysły i spekulacje.

Sam Sterczewski sytuację postanowił wytłumaczyć w wywiadzie dla portalu natemat.pl. Przyznał, że doszło do pomyłki.

- Wypisywałem je [oświadczenie] w obecności pani z Kancelarii Sejmu przy okazji rejestrowania się w Sejmie. To było podczas pierwszych szalonych dni, gdy masa papierów była do wypełnienia i wyglądało to jak pierwszy dzień w szkole. W takich momentach łatwo o pomyłkę. Gdy pytałem panią z Kancelarii, to uzyskałem odpowiedź, że interesuje ją stan obecny. A na stan obecny nie jestem nigdzie zatrudniony. Nie pobieram żadnego wynagrodzenia poza sejmowym. Dlatego o potrzebie korekty w oświadczeniu dowiedziałem się od dziennikarzy, którym dziękuję za wskazówkę

- powiedział poseł Koalicji Obywatelskiej.

Niedawno na stronach sejmowych pojawiło się odręcznie spisane sprostowanie Sterczewskiego do oświadczenia majątkowego. Na piśmie widnieje data 20 grudnia 2019 r., taka sama jak na pieczątce potwierdzającej wpłynięcie dokumentu do sekretariatu marszałka Sejmu.

Z korekty dowiadujemy się, że poseł zarobił w 2018 r. "71932,50 z tytułu stosunku pracy: Międzynarodowe Targi Poznańskie, 9647,50 z tytułu stosunku pracy: Przemysław Borkowicz architekt, 6788 zł z tytułu działalności wykonywanej osobiście, 4190,50 z tytułu praw autorskich". Łącznie to 92 558,50 złotych.

Skan korekty, która dotyczy tylko kwestii "innych dochodów osiąganych z tytułu zatrudnienia lub innej działalności zarobkowej lub zajęć" zamieszczono na stronach Sejmu.