W piątek 3 stycznia o północy upływa termin, jaki Rada Krajowa PO dała chętnym do ubiegania się o przywództwo w partii, na zgłaszanie swoich kandydatur. Pierwsza tura wyborów szefa PO odbędzie się 25 stycznia.

Jeszcze w grudniu swoją kandydaturę formalnie zgłosili: Bogdan Zdrojewski i Bartosz Arłukowicz. Z nieoficjalnych informacji wynika, że jeszcze dziś ma to zrobić szef klubu Koalicji Obywatelskiej Borys Budka, a także posłanka Joanna Mucha. Nadal nie wiadomo, co zrobi lider partii Grzegorz Schetyna.

Pod koniec stycznia upływa jego czteroletnia kadencja jako szefa partii. Następny przewodniczący, tak jak dotychczasowy lider (i podobnie jak Donald Tusk w 2013 r.) wybrany zostanie w drodze głosowania korespondencyjnego, w którym prawo udziału będą mieli wszyscy członkowie Platformy Obywatelskiej.

Najwcześniej, bo jeszcze w październiku, zamiar startu ogłosił Budka. Wielokrotnie podkreślał, że partia wymaga zmian. Mówił, że od Schetyny różnić go będzie „inne zarządzanie” partią, polegające na współpracy z samorządami oraz postawienie na „obywatelskość” PO i otwartość na ruchy społeczne.

23 grudnia dokumenty potrzebne do rejestracji swej kandydatury złożył senator Bogdan Zdrojewski. Od zeszłego miesiąca rozpoczął publikację w mediach społecznościowych swego credo programowego pod hasłem #ProgramDlaPlatformy.

„PO wymaga poważnej reformy. Lifting nie wystarczy. Potrzebne są zmiany: w sposobie podejmowania kluczowych decyzji, podmiotowości, ofercie programowej, organizacji życia partii, jakości komunikowania się ze społeczeństwem, także w samym przywództwie”.
- napisał 2 grudnia na Twitterze.

W późniejszych wpisach opowiedział się m.in. za centrowym charakterem partii (z dwoma skrzydłami: prawicowym i lewicowym), proeuropejskim („PO powinna być najbardziej proeuropejską formacją w Polsce”). Wskazywał też na potrzebę demokratyzacji PO.

Najostrzej obecne kierownictwo ugrupowania krytykuje posłanka i była minister sportu Joanna Mucha. W jej odczuciu obecne władze PO „doszły do ściany”.

Platforma pod kierownictwem Grzegorza Schetyny wystartowała do wyborczych wyścigów w różnych konfiguracjach i tych wyborów nie wygrała. Nie możemy sobie pozwolić na przegranie jakichkolwiek przyszłych wyborów, bo to oznaczałoby bezpowrotnie utracone szanse dla Polski.
- podkreślała Mucha.

Najpóźniej, bo tuż po świętach Bożego Narodzenia, chęć kandydowania na przewodniczącego Platformy ogłosił europoseł Bartosz Arłukowicz.

„Platforma musi być partią społeczną, musi być organizmem tętniącym życiem, musimy pracować z ludźmi codziennie na ulicach. Platforma Obywatelska musi wykorzystywać potencjał nie tylko posłanek i posłów, ale naszych radnych, wójtów, burmistrzów, ale przede wszystkim musimy wykorzystać potencjał tysięcy ludzi, którzy od lat budują nasze poparcie społeczne w terenie”.
- przekonywał europoseł w nagraniu zamieszczonym na Twitterze i Facebooku.

Wciąż nie jest pewne, czy w wyborcze szranki stanie obecny lider PO Grzegorz Schetyna. Od niektórych jego oponentów partyjnych można usłyszeć, że zrezygnuje ze startu ze względu na nikłe szanse na reelekcję. Jego najbliższe otoczenie zapewnia jednak, że Schetyna zgłosi swą kandydaturę.

Jeszcze przed świętami Schetyna zapowiadał, że decyzję o swym ewentualnym starcie ogłosi na początku stycznia.

Muszę mieć dystans do tego, bo jestem rzeczywiście namawiany i proszony, żeby kandydować.
- mówił 19 grudnia na antenie Polsat News.

Podkreślał przy tym, że w ciągu czterech lat kierowania partią udało mu się odbudować pozycję Platformy.

Wiem w jakim stanie otrzymywałem partię 26 stycznia 2016 roku, że to było między 9, a 11 procent poparcia; wiem ile nam zajęło czasu, żeby ją podnieść i ustawić na poziomie 27 proc..
- mówił Schetyna.

Zgodnie z grudniową uchwałą Rady Krajowej PO, pierwsza tura wyborów szefa Platformy odbędzie się 25 stycznia, ewentualna druga, jeśli byłaby potrzebna - 8 lutego. Aby zarejestrować kandydaturę na przewodniczącego potrzeba zebrać minimum podpisy 10 członków Rady Krajowej PO.