Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł dzisiaj, że Stanisław Piotrowicz ma przeprosić I prezes SN Małgorzatę Gersdorf i sędziego SN Krzysztofa Rączkę za naruszenie ich dóbr osobistych. Wyrok jest nieprawomocny.

Piotrowicz musi też wpłacić 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce.

Orzeczenie sądu wywołało wiele komentarzy polityków i prawników. Adwokat Robert Smoktunowicz w swoim wpisie na Twitterze wyraził głębokie zdziwienie z takiego obrotu sprawy.

- Piotrowicz pozwolił sobie swojego czasu na ogólne, niekierowane do konkretnych osób, słuszne zdanie „żeby sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami nie orzekali dalej”. Zastanawiam się dlaczego to właśnie sędziowie Gersdorf i Rączka wzięli to do siebie a sąd temu przyklasnął...

- napisał mec. Robert Smoktunowicz.

Postanowiliśmy dopytać mec. Roberta Smoktunowicza, co jego zdaniem legło u podstaw dzisiejszego wyroku sądu okręgowego ws. Stanisława Piotrowicza.

- Dla mnie wyrok jest niezrozumiały i kompletnie sprzeczny z wieloletnim orzecznictwem w tej sprawie, ponieważ zdanie wypowiedziane przez Piotrowicza było kierowane do nieokreślonej grupy osób, bez wskazywania o kogo chodzi. Zastanawiałem się w tym moim tweecie, dlaczego akurat dwoje tych sędziów [I prezes SN Małgorzata Gersdorf i sędzia SN Krzysztof Rączka – red.] wzięło to „do siebie”. Dla mnie to jest niezrozumiałe.

- powiedział prawnik w rozmowie z naszym reporterem.

- Piotrowicz nie wskazał konkretnych osób. Artykuł kodeksu Cywilnego dotyczący ochrony dóbr osobistych nie ma tu zastosowania, bo żeby naruszyć dobra osobiste, to trzeba naruszyć dobra konkretnej osoby, lub konkretnej grupy osób, wskazanych z imienia i nazwiska. Dla mnie ten wyrok jest przedziwny

- dodał.

Robert Smoktunowicz pytany przez naszego reportera, czy dzisiejszy wyrok można odczytywać jako swego rodzaju wyraz poparcia m.in. dla działań pani prezes Gersdorf, odmówił odpowiedzi. – Mnie, jako adwokatowi nie wolno tego komentować – powiedział, po czym dodał, że wyrok jest według niego „niezrozumiały i kompletnie sprzeczny z wieloletnim orzecznictwem”. 

- Sprawa jest natury politycznej i tak właśnie ten wyrok trzeba odczytywać

- ocenił mecenas Smoktunowicz.


Proces cywilny wytoczony został w związku z wypowiedzią byłego posła PiS z końca sierpnia ubiegłego roku.

Podczas obrad Krajowej Rady Sądownictwa, na których KRS miała zarekomendować kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego, doszło do protestu demonstrantów reprezentujących ruch Obywatele RP. Piotrowicz odnosząc się wówczas do demonstracji powiedział dziennikarzom, że nie może być takiej sytuacji, by garstka niezadowolonych z utraty przywilejów blokowała prace organu konstytucyjnego. Dopytywany o jakie przywileje chodzi, odpowiedział, że chodzi także o to, żeby "sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami, nie orzekali dalej".