Dziś światło dzienne ujrzała kolejna relacja byłego pacjenta obecnego marszałka Senatu. Pan Romuald trafił na oddział ordynatora Tomasza Grodzkiego w 1999 roku. Stwierdzono u niego odmę płucną; oczekiwał na zabieg. Miał „jedynie” 400 złotych w szpitalu. Jak tłumaczy, podczas pobytu w placówce otrzymywał dokładne instrukcje, co ma zrobić z pieniędzmi. Gdy opuszczał szpital, lekarz „naganiacz” miał zainkasować od niego „brakujące” 100 złotych.

Senator Prawa i Sprawiedliwości Rafał Ambrozik podkreślił, że „pan marszałek wciąż nie zajął jasnego stanowiska w sprawie”. 

Zapowiedział pozwy przeciw osobom, który wypowiadają się nt. przyjmowanych korzyści przez pana marszałka. Na razie jednak nic o tym nie słychać

- ocenił w rozmowie z niezalezna.pl.

Osoba piastująca funkcję marszałka Senatu powinna być krystaliczna. Widzimy jednak, że ujawniają się jakieś zaszłości sprzed lat. Jeśli to się potwierdzi, nie uważam, by dalej powinien pełnić funkcję marszałka. W takiej sytuacji powinien złożyć rezygnację” - tłumaczył dalej i dodał, że prokuraturze, która bada sprawę, „należy dać pracować bez presji”.

Czy Polska może sobie pozwolić na marszałka, wobec którego padają oskarżenia tego kalibru? To bardzo poważna funkcja. Polskiej racji stanu na pewno to nie służy

- mówi nam senator Ambrozik.

Pytany o wiedzę z sejmowych korytarzy odpowiada, że nie wie nic ponad to, co podają media. „Gdzieś tam w kuluarach rozmowy są, ale z obawy, że takie zarzuty padają w kierunku marszałka Senatu, stroniąc od personaliów” - wskazywał polityk.

Podkreślił, że grupa polityczna, która desygnowała prof. Grodzkiego, również nie zabiera głosu w sprawie. „Nie słychać żadnych komentarzy z ich strony. Zapewne czekają na rozwój wydarzeń i efekty pracy prokuratury” – podsumował senator Ambrozik.


Radio Szczecin podało, że zeznania córki pacjenta, którym zajmował się obecny marszałek Senatu, stały się podstawą do wszczęcia na początku grudnia przez Prokuraturę Regionalną w Szczecinie, śledztwa dotyczącego korupcji w szpitalu Szczecin Zdunowo, którym kierował Grodzki. "W trakcie wizyty prof. Tomasz Grodzki zasugerował, że podejmie się operacji, ale to będzie kosztować - powiedziała Radiu Szczecin córka pacjenta operowanego w szpitalu w Zdunowie" - podała rozgłośnia. Kobieta jest jednym z głównych świadków w tej sprawie.

Radio Szczecin poinformowało też, że dotarło do kolejnych osób, które oskarżają prof. Grodzkiego o to, że kiedy pracował jako lekarz, przyjmował łapówki.

Z kolei "Gazeta Polska Codziennie" opublikowała artykuł "Naganiacz "z metra cięty"", w którym autorzy przywołują relację "pani Józefy", która oskarżyła Grodzkiego o "zbieranie cegiełek od pacjentów". "Na oddziale torakochirurgii szpitala Szczecin-Zdunowo, kierowanym przez prof. Tomasza Grodzkiego, rodzina pani Józefy musiała zapłacić 5 tys. zł za lepszą opiekę" - czytamy w artykule "GPC".