Zakaz połowu dorsza

W całej Europie sytuacja ryby – dorsz, pogarsza się coraz bardziej. Jak podkreślają naukowcy ryba ta jest nadmiernie poławiana co nie sprzyja odbudowie populacji.

zdjęcie ilustracyjne
Mark Martins, pixabay

Ministrowie państw UE odpowiedzialni za sprawy rybołówstwa uzgodnili zakaz poławiania dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego od 1 stycznia 2020 r. Możliwe mają być jedynie tzw. przyłowy (przypadkowe połowy), ograniczone w skali całego roku do 2 tysięcy ton. Ma to pomóc w odbudowie stada. 

Justyna Zajchowska z kampanii na rzecz zakończenia przełowienia w Europie północno-zachodniej tłumaczy, że w Morzu Bałtyckim występują dwa stada dorszy: wschodnie i zachodnie. 

W wodach Bałtyku charakteryzujących się niskim zasoleniem, dorsz ze wschodniego stada – ważnego gospodarczo dla Polski – mógł dorastać niegdyś nawet do ponad 1 metra długości. Obecnie jednak naukowcy obserwują, że osobniki z tego stada są gotowe do rozrodu przy zaledwie 20 cm długości. Dorsz ze wschodniego bałtyckiego stada karłowacieje, a reprodukcja tej populacji znajduje się obecnie na najniższym poziomie od 1946 roku – czyli od początku serii dostępnych danych naukowych.

- wyjaśniła Justyna Zajchowska.

Zajchowska podkreśliła, że mimo ostrzeżeń naukowców, którzy wskazywali na coraz gorszy stan populacji wschodniego dorsza na Bałtyku, ministrowie UE decydowali o rocznych limitach połowowych na tym stadzie powyżej rekomendowanego przez naukowców pułapu (rokrocznie od 2013 roku). Populacja zachodniego stada dorsza Morza Bałtyckiego również znajduje się na niskim poziomie, ale o stadzie wschodnim możemy powiedzieć, że dosłownie znika na naszych oczach.

Przypomniała, że wobec braku wspólnego porozumienia państw bałtyckich, co do wprowadzenia środków ochronnych dla dorsza bałtyckiego, Komisja Europejska zastosowała w lipcu 2019 roku środki nadzwyczajne i wprowadziła zakaz połowu wschodniego dorsza do końca roku. W październiku Rada Ministrów ds. Rolnictwa i Rybołówstwa uzgodniła, by ten zakaz obowiązywał również w 2020 roku. 

Do obecnego krytycznego stanu populacji dorsza ze wschodniego bałtyckiego stada przyczyniły się dekady nadmiernych połowów. Istnieją również inne presje środowiskowe związane z działalnością człowieka, które mają wpływ na tę sytuację

- dodała Zajchowska. 

Wskazała m.in. na tzw. „martwe strefy” na Bałtyku, które zajmują ok. 18 proc. dna. Są to miejsca praktycznie pozbawione tlenu. Takie strefy spowodowane są przeżyźnieniem wód czyli tzw. eutrofizacją, za którą odpowiada - oprócz naturalnych warunków – m.in. zbyt duży zrzut ścieków do morza zawierających azot. Odpoczywający na wybrzeżu Bałtyku turyści również z tego powodu cierpią, bo efektem eutrofizacji są okresowo pojawiające się sinice, niepozwalające się kąpać w morzu. 

Ekspertka zwróciła ponadto uwagę, że krytyczna sytuacja dorsza nie dotyczy tylko wschodniego stada bałtyckiego.

Nadmiernie eksploatowane są również m.in. stada dorsza w Morzu Północnym i Morzu Celtyckim, a populacja stada w Morzu Irlandzkim znajduje się obecnie na najniższym obserwowanym poziomie

- wyjaśniła. 

Naukowcy w tych przypadkach również zalecają drastyczne obniżenie połowów w 2020 roku, przy czym w przypadku Morza Celtyckiego rekomendują całkowite zatrzymanie połowów. 

 

Źródło: pap, niezalezna.pl

#dorsz #ryba #połów ryb #Bałtyk #morze

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo