Prezydent napisał, że Iran zabił cywilnego pracownika amerykańskiej misji wojskowej i ranił wiele innych osób.

„Odpowiedzieliśmy zdecydowanie, zawsze tak będziemy robić. Teraz Iran organizuje atak na ambasadę USA w Iraku. Poniosą pełną odpowiedzialność”

- stwierdził prezydent na Twitterze. Jak dodał, oczekuje, że irackie siły będą ochraniać ambasadę.

Wcześniej premier Iraku Adil Abd al-Mahdi zaapelował do protestujących przed ambasadą USA w Bagdadzie o rozejście się. Dodał, że każdy przejaw agresji wymierzonej w ambasady innych państw zostanie powstrzymany przez irackie siły bezpieczeństwa i surowo ukarany.

We wtorek kilkaset osób zebrało się przed budynkiem ambasady w Bagdadzie w proteście przeciw amerykańskim nalotom na cele związane z wspieraną przez Iran szyicką milicją Kataib Hezbollah. Demonstranci, z których część miała na sobie mundury milicji, wyłamali jedną z bram placówki i wtargnęli na jej teren.

Reuters, powołując się na źródła w irackim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, poinformował, że ambasador USA i inni pracownicy placówki w trakcie protestów zostali ewakuowani. Biały Dom do tej pory nie potwierdził tej informacji.

Po kilku godzinach od rozpoczęcia protestu przeciw jego uczestnikom użyto gazu łzawiącego i granatów hukowych. Według świadków, na których powołuje się Reuters, 12 bojowników milicji odniosło obrażenia.

W niedzielę Pentagon poinformował, że amerykańskie siły powietrzne przeprowadziły naloty na związane z Kataib Hezbollah cele w Iraku i w Syrii. USA uważają, że Kataib Hezbollah stoi między innymi za piątkowym atakiem rakietowym na bazę wojskową w pobliżu miasta Kirkuk na północy Iraku. Zginął w nim cywilny pracownik amerykańskiej misji wojskowej, a sześć osób zostało rannych.

Iracki Kataib Hezbollah, działający niezależnie od libańskiej grupy Hezbollah, wchodzi w skład Ludowych Sił Mobilizacyjnych, wspieranej przez Iran koalicji szyickiej, której zadaniem jest walka z dżihadystami.

Jak podał Reuters, powołując się na źródła w irackich siłach bezpieczeństwa i w milicji Kataib Hezbollah, w atakach lotnictwa USA zginęło co najmniej 25 osób, a 55 zostało rannych.

W poniedziałek rada bezpieczeństwa krajowego Iraku oznajmiła, że po nalotach, które uznała za pogwałcenie suwerenności kraju, Bagdad będzie musiał „zrewidować relacje z USA”. Wcześniej naloty potępił szef irackiego rządu.